O tym, że Katarzyna to Kasia

27 Gru

Uwielbiam to. Naprawdę. Uwielbiam gdy ktoś z zewnatrz definiuje coś, w imieniu kogoś lub zamiast kogoś, kto siedzi w tym po same uszy.

Uwielbiam gdy niektórzy działacze antyrasistowscy decydują za imigrantów i ich środowisko jakie formy protestu powinni oni przyjmować aby nie przekroczyć pewnych granic ryzyka; wytaczając tym samym granice ich własnej walki. Albo jeszcze lepiej. Uwielbiam gdy pewien nurt feministyczny wypowiada się w imieniu osób pracujących w branży seksualnej (sex workers), tłumacząc dlaczego to robią, definiując to jak czują się z tym co robią i jak to na nich wpływa. Albo jeszcze, gdy pewne wyczulone na homofobię osoby heteroseksualne, definiują, ponad osobami LGBTQ to, czym właśnie jest homofobia/transfobia. Albo, gdy mężczyźni ustalają jak kobiety powinny reagować na przemoc seksualną.

Nie chodzi mi o wyrażanie swojego poglądu, czy jakieś formy mniej lub bardziej solidarnej krytyki. Jak najbardziej welcome! Mam tu na myśli narzucanie z zewnatrz swoich definicji, swojego dyskursu, o przedstawianie się w pozycji lepiej rozumiejących problem, bez uznania tego, że perspektywa z zewnątrz, choć mająca niewątpliwie kilka swoich zalet, zawsze pozostaje bardzo ograniczona, nieprecyzyjna i uboga z racji braku autentycznych doświadczeń, doznań, emocji, analiz…

Konsekwentnie, oszalałam wręcz z radości, gdy w ostatnich miesiącach światek dziennikarski, intelektualiści, socjologowie, prawicowi felietoniści, ale też akademicka lewica, przyznały sobie pierwszeństwo i prawo do zdefiniowania tego czym jest antyfaszyzm i ruch antyfaszystowski.

Nie. Nie zapytano w tym celu samych działaczek i działaczy antyfaszystowskich, którzy wygenerowali ten ruch. Nie zapytano tych, którzy zajmują się teorią i praktyką antyfaszystowską od lat, przeprowadzili tysiące dyskusji na związne z tym tematy, zmagali się po stokroć z wieloma niełatwymi dylematami. Nie zapytano tych, którzy siedzą w tym nacodzień. Nie posłużono się też dostępnymi tekstami i materiałami.

Mało tego. Samozwańczy eksperci tej tematyki poszli dalej. Odnotowując, że skoro w obiegu krążą (z nieznanych im zresztą powodów) dwa równoległe pojęcia, mianowicie „ruch antyfaszystowski” i „antifa”, uznali, że zajmą się też odpowiednim ich „usystematyzowaniem”. Wielkie dzięki!

I tak, ledwie się człowiek obejżał, mamy już w kraju dwa „odłamy” antyfaszyzmu. „Ruch antyfaszystowski” czyli jakiś tam szeroko pojęty ruch społeczny sprzeciwiający się społecznej obecności tendencji skrajnie prawicowych, oraz mamy „antifę”, czyli również bliżej nie sprecyzowane środowisko od bezpośredniego załatwiania problemów z faszyzmem. Ogólnie zgodzono się, że „antyfaszyści” są o tyle o ile, tzn. dopóki nie podniosą ręki na faszystę (o przepraszam… na „patriotę”…), a „antifa” jest już mniej fajna, bo wiadomo że i tak jest gotowa złamać każdą rękę wyciągniętą w faszystowskim pozdrowieniu (o przepraszam… „staro-rzymskim geście”…).

Szanowni panowie i panie eskperci. Posłuchajcie głosu z wewnątrz. Bardzo mi przykro, że muszę zdewastować wasze dopiero co z entuzjazmem wynalazców skonstruowane definicje, którymi tak wygodnie jest wam dziś żonglować w waszych pisanych just-on-time felietonach, pisanych na zamówienie opracowaniach socjologicznych i innych manifestach naukowych… ale … ruch antyfaszystowski i antifa to jedno i to samo. Punkt.

Tak jak Katarzyna jest Kasią, Adam jest Adasiem, Roman jest Romkiem, a Elżbieta jest Elą… tak ruch antyfaszystowski jest antifą. I antifa jest ruchem antyfaszystowskim. Ze wszystkimi swoimi, mniej lub bardziej akceptowanymi przez was, elementami. Czy to antafaszystowski klub dyskusyjny, czy redakcja takiegoż pisma, czy koalicja grup i organizacji, czy stowarzyszenie organizujące antyrasistowską konferencję, czy środowisko wspierające dyskryminowanych systemowo imigrantów… to wszystko są tylko różne obszary działania antify. I analogicznie, każda akcja ochraniajacą antyfaszystowską blokadę przed atakami uczestników faszystowskiego przemarszu (o przepraszam… „marszu niepodległości”…), każda akcja zamalowywania rasistowskich haseł na ulicach miast, każdy moment stanięcia bez odrobiny strachu i respektu twarzą w twarz z wykrzykującymi homofobiczne hasła przegłupami z NOP… jest interwencją ruchu antyfaszystowskiego.

Istnieją dziesiatki KONCEPCJI przeciwdziałania i konfrontowania postaw pro-faszystowskich, wiele FORM ORGANIZOWANIA się wokół tego problemu i setki możliwych FORM DZIAŁANIA. Ale wszystkie one generowane są w ramach ruchu antyfaszystowskiego, dla którego synonimem jest antifa.

Drodzy eksperci i ekspertki… drodzy obserwatorzy dnia codziennego: Nie dajcie się ponosić fantazji w sytuacjach gdy istnieje duże prawdopodobieństwo, że poprowadzi was ona na manowce. Fantazja to piękna rzecz i jak najbardziej godna kultywowania w życiu codziennym. Jednak gdy chcecie zrozumieć coś istotnego, coś o czym tak naprawdę nie macie pojęcia, to pytajcie u źródła. Nie będziecie się przynajmniej musieli wstydzić swoich fantazji gdy zostaną skonfrontowane z rzeczywistościa, gdyż będą się one świetnie przed nią broniły. A przy okazji, nie staniecie się nieświadomie tubą skrajnie prawicowego populizmu, któremu na niczym tak bardzo nie zależy, jak na zniekształceniu oblicza swoich oponentów.

Dlatego, jak by nie patrzeć:
Katarzyna to Kasia.
Dla przyjaciół Kacha!

Lukrecja A.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s