Przepraszam wszystkie szczury w mieście. Mowa nienawiści a faszyzm

8 Sty

„Poszli jak szczury, kanałami” padło przez megafon na antyfaszystowskiej blokadzie 11 listopada 2010, gdy marsz polskich nacjonalistów i neofaszystów podreptał zamiast Krakowskim Przedmieściem, w dół, w stronę Wisły.

Następnego dnia, zawsze czujni humaniści, którzy z pewnością jeszcze nigdy nie poczuli na własnej skórze na co stać naszych „narodowców” (bo kto by atakował starszych ludzi o polskim wyglądzie trzymających się, do tego, z dala od miejsc, w których dzieją się brzydkie rzeczy) uznali, że to nie było ładne. Zaczeła sie nagonka. Efekt?

„Przedstawiciele koalicji Porozumienie 11 Listopada przeprosili za mowę nienawiści na organizowanych przez nie manifestacjach antyfaszystów w Dzień Niepodległości” podały media dzień później.

Faszystowskie misie przybiły piątki: „ruch antyfaszystowski będzie teraz zajęty przepraszaniem; lewactwo zwalcza samo siebie; aby tak dalej…”

***

A oto co myślę na ten temat.

Po pierwsze – oberwało się szczurowi. I nikt go nie przeprosił. A więc czynię to ja, w imieniu milionów ludzi na tej planecie. W imieniu wszystkich ofiar prześladowań, dyskryminacji i przemocy o podłożu rasistowskim, ksenofobicznym, antysemickim, homofobicznym i narodowym.

Jak wszyscy wiemy, szczurek to całkiem inteligentne stworzenie. Człowiek od lat kożysta z jego „usług”, aby uporać się ze swoimi własnymi problemami. Jednak ze względu na specyficzne warunki w jakich prowadzi swoją egzystencję, wywołuje u tego samego człowieka odczucia wstrętu i odrazy. Swoją drogą to ciekawe jak wygląda perspektywa szczurów na życiowe warunki jakie na przestrzeni wieków stworzył sobie (a zarazem i całemu ekosystemowi, nie wyłączając z niego szczurów) człowiek…

W każdym razie, z perspektywy człowieka, szczur, ze względu na warunki w jakich żyje, często pojawia się w pejoratywnych kontekstach, odniesieniach, metaforach. Na przykład, niedawno użyto go do opisania losu warszawskiego przemarszu polskich „narodowców”. Ta skrajnie prawicowa defilada nienawiści wypchnięta została przez antyfaszystów z centrum miasta nad Wisłę. „Poszli jak szczury, kanałami” padło wówczas z ust jednej z osób przemawiających na triumfującej antyfaszystowskiej blokadzie na Krakowskim Przedmieściu.

Pamiętam, że słysząc te słowa nienawiści przykro mi się zrobiło, że stworzenie, któremu człowiek tyle zawdzięcza, a do tego często tak niewdzięcznie się z nim obchodzi (np. w laboratoriach) zostało niesłusznie zdegradowane i oszkalowane. Użyto wizerunku szczura do opisu niedoli maszerujących krypto-faszystów (w tym roku przemalowali się na patriotów). Pocieszałam się tym, że być może chodziło jednak o kanały, a nie o szczury. Niesmak jednak pozostał, bo szczur zawsze człowiekowi służył, nawet jeśli wbrew swojej woli, podczas gdy nacjonalizm, skrajna prawica i generowane w jej szeregach wszelkie wcielenia faszyzmu, wprost przeciwnie.

Zastanawiałam się wręcz wówczas czy nie poprosić antyfaszystowskiej koalicji „Porozumienia 11 Listopada”, organizatorów wspaniałej blokady na Krakowskim Przedmieściu, o zdystansowanie się od tego ubliżającemu szczurom porównania, jednak uprzedzono mnie. I to w sposób, który mnie zszokował.

Okazało się bowiem, że przyrównanie defilującego agresywnego nacjonalizmu do szczurzej wędrowki kanałami, zostało sklasyfikowane przez kogoś, przyjmującego pewne pozycje jeszcze zanim się dobrze nad nimi nie zastanowi, jako „mowa nienawiści”. Prawica podchwyciła. Działaczy „Porozumienia 11 Listopada” poproszono o tłumaczenie się właśnie z tego zarzutu…

***

Po drugie – „mowa nienawiści” to polityczny termin o korzeniach sięgających historii walk i teorii ruchów emancypacyjnych (antyrasistowskiego, feministycznego, antyfaszystowskiego, antyhomofobicznego). W związku z tym, jest to termin dosyć jasno zdefiniowany i służący od lat (ogólnikowo bo ogólnikowo, ale jednak) do określania konkretnych, momentów i narzędzi, dyskryminacji. Za „mowę nienawiści” uznaje się więc wypowiedź uwłaczającą osobie bądź grupie ludzi na podstawie ich pochodzenia, wyznania, kultury czy orientacji seksualnej. Często „mowa nienawiści”, mniej lub bardziej bezpośrednio, namawia do stosowania przemocy wobec tych osób.

Nie od dziś wiadomo, że współczesna państwowa liberalna demokracja nie daje sobie kompletnie rady z rozwiązaniem stworzonego samoczynnie knota. Knot polega na sprzeczności w jakiej leżą, ustalone w ramach tego systemu prawa z hierarchią społecznych wartości oraz z respektowaniem ludzkiej godności. Knot ma wiele supłów, a jednym z tych najciaśniejszych i zarazem fatalnych w skutkach, jest ten, na którego istnieniu żerują współczesne ruchy neofaszystowskie.

Dlatego też, tam gdzie publiczne i zorganizowane szerzenie nienawiści i dyskryminacji (ONR, NOP, MW, Falanga…) podlega ochronie prawnej, co lepiej rozgarnięte społeczności rozwiązują ten supeł samoczynnie, stawiając, słusznie, pewne społeczne wartości i przede wszystkim ludzką godność, ponad prawem. Także tam, gdzie współczesny faszyzm poleruje sobie buty liberalno-demokratycznymi chorągwiami, „wolnością słowa” i „wolnością do zgromadzeń”. A także tam, gdzie absorbuje na potrzeby własnego dyskursu, a więc na potrzeby ideologii nienawiści, historycznie wolnościowe koncepcje. Takie jak na przyklad idee „obywatelskiego nieposłuszeństwa”, blokując pod jego sztandarem „Parady Równości” (NOP i spółka) czy koncepcje „mowy nienawiści”, zarzucając ją swoim przeciwnikom reagującym gwałtownie na ich obecność w przestrzeni publicznej.

Ta strategia skrajnej prawicy, strategia polegająca na absorbowaniu i re-definiowaniu zdobyczy wolnościowych ruchów emancypacyjnych została przejżana, przeanalizowana i skonfrontowana przez grupy antyfaszystowskie już wiele lat temu. Także, jej kolejne inwencje, polegające na przejmowaniu przez tzw. „wolnych nacjonalistów”/”autonomicznych nacjonalistów” stylistyki ruchów autonomiczno-lewicowych, anarchistycznych czy antyfaszystowskich.

W wielu miejscach odpowiednio się na te strategie reaguje. Niestety, u nas, w pewnych środowiskach, potrzeba zaprezentowania własnej erudycji i poprawności politycznej (och ach… ależ to jest przecież „mowa nienawiści”…) jest silniejsza od czegokolwiek innego. Na przyklad, silniejsza od własnej godności, albo godności byłych i współczesnych ofiar ideologii skrajnie prawicowych. A to już postawa, której niczym innym jak ignorancją, wytłumaczyć się nie da.

Po trzecie – mojej nienawiści wobec faszystów, i ich kumpli po fachu – nacjonalistów, nie zamienię nigdy na żaden zapis w konstytucji ani na żaden paragraf prawny. I nie pozwolę na jej zdewaluowanie strategicznym dyskursom skrajnej prawicy, tak jak pozwalają niektórzy, wpuszczając się w pułapkę debatowania „mowy nienawiści” w kontekście antyfaszyzmu.

Puszczanie na antyfaszystowskiej blokadzie utworów muzycznych wzywających do bezkompromisowych postaw wobec najokrutniejszej ideologii w jaką zapuściła się kiedykolwiek ludzkość, albo wyrażanie się o działaniach skrajnej prawicy w kategoriach emocjonalnych, wręcz agresywnych czy wulgarnych (nie mylić z seksistowskimi) uważam za swoista cnotę, za wartość samą w sobie. Zwłaszcza w czasach, gdy „wolność słowa” materializuje się w postaci kilkuset gardeł agresywnie wydzierających się „Polska tylko dla Polaków!” albo „Zakaz pedałowania!”.

***

Nie każdy musi lubić szczury. Ale ja w dalszym ciągu uważam, że nie godnym jest używanie ich, ani warunków w jakich żyją, jako metafory dla tego, co czujemy wobec faszystów. Dla mnie, przemarsz (krypto)faszystów pod pomnik Dmowskiego, kanałami, wzdłuż Wisły, pozostanie wciąż gorszy, niż zbiórka połtora tysiąca szczurów na placu Zamkowym.

Lukrecja Sugar

Reklamy