Wywiad z antyfaszystą

8 Mar

„Symboliczny protest wobec szerzenia się tego typu ideologii to przekleństwo z przeszłości, do którego nigdy nie chcemy wracać”

Na początku lutego 2011 w prasie ukazał się wywiad z działaczem Warszawskiej Akcji Antyfaszystowskiej poświęcony zbliżającej się wówczas blokadzie marszu skrajnej prawicy w Dreźnie. Jak się po jakimś czasie dowiedziałam, wywiad był on mocno okrojony w stosunku do jego pierwotnej wersji. Często bywa tak, że to co okrojone jest tak naprawdę najbardziej ciekawe. Użyłam swoich kontaktów w mieście i po ledwie dwóch tygodniach dotarłam do pełnej wersji. Po jej przeczytaniu uznałam, że zamieszczę ją na swoim blogu. Zaczyna się od dziennikarskiego zarysu historycznego kontekstu drezdeńskich wydarzeń…

***

Pierwsze tysiąc ton bomb spadło na Drezno nocą z 13 na 14 lutego 1945 roku. Naloty dywanowe trwały potem jeszcze przez dwa dni. Tak zginęło miasto. Ilu zginęło ludzi? Naziści od razu zaczęli mówić: 200 tysięcy. Dziś szacuje się, że nie więcej niż 25 tysięcy. Od początku, do dzisiaj zniszczenie Drezna zawsze budziło kontrowersje. To dzięki nim niemieccy neonaziści mogli stworzyć legendę „Bomben Holocaust”: porównując Drezno z obozami, próbują bagatelizować ogrom nazistowskich zbrodni i przerzucać odpowiedzialność za wojnę. Co roku skrajna prawica roznej masci w rocznicę nalotów maszeruje przez Drezno. Co roku naprzeciwko nim stają kontrmanifestanci. W zeszłym roku masowe 15-tysieczne blokady – niemieckich partii politycznych, związków zawodowych, lewicowców, anarchistów, zielonych – po raz pierwszy uniemożliwiły brunatnym przemarsz. Musieli wracać do domów. To do tej blokady odwoływali się organizatorzy protestów przeciwko marszowi ONR i Wszechpolaków 11 listopada. Teraz warszawscy antyfaszyści sami wybierają się do Drezna. Po co?

Myślę, że to jest zdrowa reakcja człowieka, który jest wyczulony na pewne zjawiska społeczne o charakterze ogólnoeuropejskim. Takim zjawiskiem jest właśnie wzrastajaca obecność w przestrzeni publicznej organizacji skrajnie prawicowych w mniej lub bardziej jawny sposób nawiązujących do idei faszystowskich. To jest reakcja na obecną strategię skrajnej prawicy polegającą na instrumentalizowaniu pewnych wydarzeń historycznych jako pretekstu do maszerowania po centralnych ulicach dużych miast. W Niemczech są to takie dni jak 13 lutego, a w Polsce 11 listopada.

Drezno jest więc miejscem, które warto obserwować. Obserwować to, jak ludzie się przeciwko tym procesom organizują, jak radzą sobie z problemem największego zgromadzenia neofaszystów w Europie. Ale poza obserwowaniem, warto ich też wesprzeć.

W tym roku marsze są dwa: przemarsz w noc 13 lutego z pochodniami organizują jedynie lokalni działacze skrajnej prawicy. Natomiast wielki kilkutysięczny marsz, na który zapraszani są nie tylko Niemcy, ale i nacjonaliści z całej Europy odbędzie się tydzień później, 19 lutego. Wtedy ma być ich nawet do 8 tysięcy: NPD-owców, także tzw. wolnych-nacjonalistów czyli tych zorganizowanych bezpartyjnie, i innych ugrupowań. Ale, że w zeszłym roku próba przemarszu skończyła się fiaskiem, to może w tym roku będzie ich nawet więcej.

A kontrmanifestanci?

Stworzona w Niemczech przed dwoma laty szeroka koalicja antyfaszystowska – partii politycznych, związków zawodowych, aktywistów organizcji mlodzieżowych oraz grup antyfaszystowskich – jest dziś nawet jeszcze szersza. Wspiera ją wiele znanych osób ze swiata kultury i sztuki, reżyserzy, aktorzy, pisarze, muzycy… od TOTEN HOSEN po Wladimira Kaminera… mówią o tym w mediach, zapowiadają udział w blokadach. Wezwanie do blokad podpisało już kilkaset organizacji i nieskończona ilość osób prywatnych. Z całych Niemiec jadą autokary pełne ludzi, przyjazdy zapowiadane są z każdego większego miasta. W tym momencie zameldowanych jest już 150 autokarów, spodziewanych jest do 250. Są to też autokary ze Szwecji, Wielkiej Brytanii, Danii, Austrii i Szwajcarii.

Ale neonaziści też przechwalają się na swoich forach, że wyciągnęli wnioski z zeszłego roku i nie zamierzają tak łatwo dać się zablokować. Już ogłosili, że będą mieli 3 miejsca zbiórki. Ten mniejszy lokalny marsz 13 lutego będą oprotestowywać jedynie antyfaszyści z Drezna i okolic. Zorganizowali między innymi własny marsz, który nazywa się „Śladami sprawców”. NPD tworzy mit Drezna, które nigdy nie miało nic wspólnego z nazizmem, a i tak zostało zniszczone. A przecież były i centrale SS i punkty przeładunkowe więźniów i cała infrastruktura oraz przemysł Trzeciej Rzeszy sprawnie tam działały. Ten marsz „Śladami sprawców” przechodzić ma przez całe miasto, ale że tego dnia neonaziści zaplanowali swój przemarsz z pochodniami, władze pozwoliły zorganizować tę akcję tylko po jednej stronie rzeki. Antyfaszyści są oburzeni i zapowiadają, że nie zmienią planów. W każdym razie zadanie jest to samo: nie oddawać neonazistom ani 13 ani 19 ani żadnego innego dnia do szerzenia swoich ideologii.

Organizatorzy protestów przeciwko marszom ONR i Wszechpolaków 11 listopada, często powoływali się na sytuację w Niemczech. Czym różnią się Warszawa i Drezno?

Dokładnie rzecz ujmując powoływano sie na wspólny dla obu krajów problem marszy skrajnej prawicy i proponowane strategie przeciwdzialania temu. W Niemczech, w ostatnim czasie, zauważalna jest wzajemna lojalność, akceptacja i współpraca wewnątrz szerokiej koalicji antyfaszystowskiej. Grupy antyfaszystowskie, nazywane tez Antifą, zajmują się od lat codziennym i konsekwentnym monitorowaniem, analizowaniem i aktywnym przeciwdziałaniem rozrastaniu się tendencji faszystowskich w społeczeństwie. Ale nigdy nie dałyby rady same zablokować tak wielkiego marszu faszystowskiego. Z drugiej strony ten nowo powstały, szeroki koalicyjny ruch, nie byłby nigdy w stanie zorganizować takich akcji, nie czerpiąc z doświadczenia i zaplecza antify. To tego typu wzajemnego zaufania i wspołpracy powinniśmy sobie życzyć na lokalnym podwórku.

Poza tym, jeśli porównujemy aktywność skrajnej prawicy w obu krajach: może w Niemczech ruch ten jest lepiej zorganizowany, ma lepsze struktury, ale to jednak w Polsce ich wpływ na codzienność wydaje sie obecnie większy. Dominuja w zbyt wielu społecznych obszarach, w niektórych kulturach młodzieżowych, na stadionach, a nawet w centrach niektórych miast Polski. A idee skrajnej prawicy przenikają na wskroś duże rzesze społeczeństwa. Oczywiście i w Niemczech są regiony o takiej hegemonii.

A po przeciwnej stronie? W Niemczech ruch antyfaszystowski jest masowy i szeroko zaakceptowany w społeczeństwie. U nas dopiero zaczyna się rozwijać. Z tej perspektywy, mamy wiele do zrobienia. Ale wydarzenia 11 listopada pokazały, że idzie ku lepszemu.

Ile osób jedzie z Polski do Niemiec?

Wybierają się ludzie z wielu miast, będzie to na pewno kilkadziesiąt osób, może więcej. Co to za ludzie? Mniej więcej przekrój tych środowisk, które wyszły na ulice 11 listopada choć na pewno wyjazd 600 kilometrów do Drezna wymaga więcej determinacji, niż wyjście na Plac Zamkowy.

A czy Polacy jadą też maszerować razem z NPD?

O kontaktach polskich ugrupowań z neofaszystami z innych krajów mamy bardzo dużo informacji. Jednak nie wiemy czy do Drezna wybiera się skrajna prawica z Polski, ale nie zdziwilibyśmy się. Natomiast niezależnie od tego czy się wybierają czy nie, każdy taki duży marsz, mobilizuje podobne środowiska w innych krajach.

Ale chyba polscy radykalni narodowcy, NOP, ONR, z racji historii, nie pałają zbytnią sympatią do NPD?

Być może nie pałają akurat sympatią do NPD, które zresztą nie koniecznie jest dominującą siłą drezdenskich wystąpień, ale mogą pałać sympatią do innych środowisk, które zbierają się na tym marszu. Poza tym można nie pałać bezpośrednią sympatią do NPD, ale czuć się częścią jednego frontu politycznego, czyli skrajnej prawicy i w tym kontekście wspierać tego typu wydarzenia jako ożywienie we własnym obozie. Faktem jest, że do Drezna przyjeżdżają całe autobusy nacjonalistów z Węgier, Czech. Więc czemu i nie Polacy, np. z Krwi i Honoru…

Słyszę, czytam, że drezdeńska blokada rok temu była zupełnie pokojowa. A potem oglądam zdjęcia agencji prasowych: tu jakiś samochód do góry nogami, tu coś płonie.

Nie mogła być pokojowa, bo nie mamy do czynienia z pokojowo nastawionymi ludźmi. Mamy do czynienia z kilkoma tysiącami neonazistów, których poglądy i codzienne praktyki dowodzą, że są gotowi do przemocy i używają jej chętnie i przy każdej okazji. Ciekawe, że pytacie o uszkodzony samochód, a nie o związkowców zatakowanych przy użyciu ciężkich sprzętów przez bandy nacjonalistów. W zeszłym roku wiele grup neonazistowskich, czasem ponad stu-osobowych oderwało się od głównego zgromadzenia i próbowało podejść od tyłu do niektórych blokad aby je zaatakować. Ale natkneli się na grupy antyfaszystowskie ochraniające te blokady. Tam doszło do starć. Nie było innego wyjścia. Zresztą z tym samym mieliśmy do czynienia w Warszawie. Wpuściłbyś 100 kolesi z Marszu Niepodleglości w środek blokady? To byłoby nieodpowiedzialne dopuszczenie do niekontrolowanej eskalacji przemocy. Może to jest wytłumaczenie części obrazków?

Z drugiej strony, jeśli w Dreźnie zostały wywrócone jakieś samochody, to bez żadnych wątpliwości należały do neofaszystów przybyłych na marsz. Zapewne ktoś uznał, że to też adekwatna forma zareagowania na to prowokacyjne wydarzenie w jego mieście. Powiedzmy sobie szczerze: Kto płacze nad szybą wybitą w samochodzie z naklejką „Biały aryjski front“ albo „Krew i Honor“? Chyba tylko ktoś kto taką samą naklejkę ma w domu na lodówce. A napewno nikt z 15 tysięcy osób które wyszły ich blokować. I niewielu mieszkańcow Drezna również.

Czy nie boicie się, że wymknie się to spod kontroli? Że ktoś ucierpi? Dlaczego marsze czy w Dreźnie, czy w Warszawie muszą być blokowane fizycznie, dlaczego nie wystarczy zwykły protest?

Symboliczny protest wobec szerzenia się tego typu ideologii to przekleństwo z przeszłości, do którego nigdy nie chcemy wracać. Równie dobrze można skrzyknąć ludzi na facebooku i potem wymachiwać komuś przed oczami długą listą wspierających, może nawet w dzienniku telewizyjnym ogłosić… Ale co to zmienia? Faszyści się z tego tylko uśmieją. Jeśli te demonstracje będą kompletnie ignorowane, będą mogły nadal rosnąć. Faszyzm, w aktualnym wydaniu, stanie sie ponownie częścia naszej kultury politycznej. A może jeszcze czymś gorszym. Próbujemy zwracać uwagę na ten problem, unaoczniać go ludziom. Uważamy, że aktywny, kolektywny i fizyczny protest, to najlepszy sposób. Nam nie chodzi przecież o konfrontacje samą w sobie. Chodzi o doprowadzenie do sytuacji, w której presja społeczna byłaby tak silna, żeby faszyści po prostu nie mieli tupetu do organizowania swoich przemarszów i wykrzykiwali swoje głupoty jedynie w domu przed TV albo w lesie… dopóki ich leśniczy nie pogoni. Takie miejsca i miasta, wolne od faszystowskich wystąpień, w Europie istnieją. I takim powinno stać się też Drezno, Warszawa… każde jedno miejsce.

Czy taka fizyczna blokada nie jest też jednocześnie symboliczna, jak taki facebookowy protest? Bo co się zmieni, że nie przejdą stu, czy dwustu metrów więcej? Czy chodzi tylko o symboliczne zawłaszczenie przestrzeni?

Taka fizyczna blokada to nie tylko odebranie przestrzeni społecznej zawłaszczanej przez nich do szerzenia wszelakich rasizmów i budowania swojego nacjonalistycznego frontu, ale też moment w którym materializuje sie antyfaszystowska postawa społeczna. Zrozummy to wreszcie: moment blokady marszu faszystowskiego jest momentem transformacji społecznej. Nim bardziej jest on kolektywny, bezdyskusyjny i zdecydowany tym bardziej dojrzała owa transformacja. Reakcje tysięcy warszawiaków uczestniczących w blokadach 11-listopada są tego potwierdzeniem. Odebrali ONR-owi główne ulice miasta, przegonili brzegiem Wisły i coś się w nich przełamało. Czy miało by to miejsce gdyby podpisali tylko jakąś petycje przeciwko marszowi ONR albo wzieli udział w jakiejś antyfaszystowskiej pikiecie kilometr od miejsca ich przemarszu? Jesteśmy pewni, że nie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s