Prawdziwa wartość bielizny Davida Beckhama – O nadchodzącej agonii homofobii na stadionach

15 Czer

Hate & love on the terraces

Piłka nożna jest bardzo złożonym fenomenem społecznym, niosącym ze sobą tyle samo fascynujących, co odpychających aspektów. Przeciętny fan, szalikowiec, kibic, kibol…nie ma wyjścia – musi pogodzić się z relacją hate & love w stosunku do niej.

Futbol to maszynka do robienia pieniędzy, wielki biznes kontrolowany przez potężne lobby. Ale współczesny futbol odgrywa również niemałą rolę w kształtowaniu wielu aspektów świadomości społecznej. Prawdopodobnie największą świadomościową kreacją futbolu jest uczynienie go heteroseksualną niszą.

Homoseksualizm w piłce nożnej jest tabu. Dotyczy to trenerów, sędziów, kibiców, ale przede wszystkim piłkarzy. A przecież nikt, kogo stać na bardziej wnikliwe spojrzenie, nie zaprzeczy, że przepełniona jest ona, jak rzadko który sport, wzajemnymi męskimi seksualnościami. I, jak w rzadko którym sporcie, fakt ten jest fanatycznie negowany. Homoseksualizm traktuje się jak coś niewygodnego, wstydliwego, wypiera się go i tabuizuje. Równocześnie inscenizuje się ultra-heteroseksualne oblicze futbolu. Tylko skąd ten cały cyrk? Po co ta inscenizacja?

Po pierwsze: piłka nożna to mikrokosmos z siusiakiem

Wszystko zaczyna się od ogólnospołecznego, heteronormatywnego wyobrażenia spolaryzowanych względem siebie męskości oraz kobiecości. Po za nimi i między nimi nie ma nic i nikogo. Oczywiście męskość góruje nad kobiecością. Sam sport uważa się za z natury męski, a że męskość najdobitniej wyraża się w pociągu do kobiet, więc sport definiuje się jako domenę hetero. Homo sprawdzają się zaś w sztuce czy modzie. Mniej więcej taki jest społeczny punkt widzenia.

Jeśli chodzi o kobiety, to od kiedy wywalczyły sobie dostęp do sportu (kiedyś kompletna no go area), mogą kreować swoją osobowość w tym, definiowanym wciąż jako męski, obszarze. W jego ramach wręcz wymagane jest, aby pielęgnowały i demonstrowały pewną męskość. Oznacza to, że w męskim świecie sportu, mogą nieoczekiwanie swobodnie przekraczać granice obu płci. Niezmuszane do odgrywania narzuconych im kobiecych ról, mogą zachować swoją tożsamość. Oczywiście, zbyt dużo męskości prowadzi do zarzutów o bycie lesbijką. To zresztą los wielu kobiet zachowujących suwerenność względem męskich oczekiwań. Dlatego większość zawodniczek na wszelki wypadek, mocno podkreśla swoją heteroseksualność.

Jednak prawdziwy problem zaczyna się, gdy mamy do czynienia z przekraczaniem granic kobiecości przez mężczyzn, zwłaszcza w kontekście piłki nożnej, stojącej na samym szczycie męskiej hierarchii sportów (obok hokeja, rugby czy żużla). Piłkarz, który zbliży się swoim zachowaniem do bieguna kobiecości, podważa natychmiast swoją męskość, a tym samym rzuca na siebie podejrzenie o bycie gejem. To degraduje go medialnie i społecznie, bo przecież gej nie może być dobrym piłkarzem! Presja ze strony homofobicznych kibiców, jak i samego futbolowego światka, prowadzi do tego, że podejrzenie o bycie gejem może kosztować piłkarza załamanie kariery, utratę zdrowia, a nawet, jak się przekonamy, życia.

Dlatego też wszyscy gracze dbają bardzo o swój heteroseksualny wizerunek, zarówno na boisku, jak i prywatnie. Niezależnie od tego czy są hetero czy nie. Na boisku homoseksualność ukrywana jest często poprzez przesadnie ostrą grę i chamskie, typowo męskie, zachowania. Zgrywaniem ostrego macho-gościa najlepiej zwieść wszystkie badawcze spojrzenia z trybun. Z kolei, w życiu prywatnym, jak donoszą psycholodzy sportowi z wielu krajów, zawodowi piłkarze będący gejami proszą swoje przyjaciółki o publiczne występowanie w roli ich partnerek, biorą lewe śluby, żyją z kobietami ukrywając przed nimi swoją tożsamość, przedstawiają dzieci kuzynów jako własne, itp. Wielu piłkarzy prowadzi więc podwójne życie, które oczywiście, ze względu na towarzyszące temu psychiczne obciążenie, często wpływa fatalnie na ich formę.

Po drugie: padł pewien mit i homofobi stoją z gołymi pupami

Pierwszego polskiego piłkarza, który zdecyduje się na tzw. coming out, czeka z pewnością ciężki sezon pośród licznie odwiedzających nasze stadiony faszyzujących nacjonalistów oraz wtórujących im chłopaczków bez charakterów (potrzebnych, aby oprzeć się kolektywnej głupocie). Takiego piłkarza spotkać też może nieformalna reprymenda ze strony władz klubu, że swoim gejostwem psuje w nim atmosferę (sic!). Oczywiście media rzucą się na takiego gracza jak sępy na padlinę grzebiąc w każdej sekundzie jego życia. Może nawet jakaś zorganizowana grupa homofobów czy bojówka związana z NOP dopuści się fizycznego ataku. Czy taki piłkarz jest w stanie to przetrzymać?

Wydawać by się mogło, że jest zbyt wiele powodów, aby dalej inscenizować swoją męskość i heteroseksualizm aż do bólu, na przekór własnej osobowości, logice, zdrowiu psychicznemu i wszystkiemu innemu. Z drugiej strony, pierwsi piłkarze, którzy zdecydują się na ujawnienie, spotkają się z niespotykanym wsparciem progresywnej części społeczeństwa. Żaden coming out nie powinien być forsowany, ale jak na dłoni leży pytanie o to, ile lat można żyć w ukryciu, prowadzić podwójne życie, okłamywać wszystkich dookoła, zabijać własne emocje? Co jest bardziej zabójcze, coming out czy granie roli?

Dotychczasowe przykłady ujawnień się (futbol/hokej/rugby) są dwuznaczne. Justin Fashanu, pierwszy brytyjski piłkarz, który ujawnił się jako gej (1990) został poddany takiej presji (głównie ze strony mediów, działaczy i kibiców), że po kilku latach popełnił samobójstwo. Minęło kilkanaście lat. Brendan Burke, czołowy amerykański hokeista (outing w 2009) otrzymał silne poparcie i być może dokonał przełomu w swojej dyscyplinie. Niestety zginął niedawno w wypadku samochodowym i nie będzie już świadkiem trwającego przełomu i losów kolejnych gejów hokeistów. Z kolei Gareth Thomas, gwiazda walijskiego rugby, którego tak spektakularną jak i brutalną grę podziwiał cały świat, swoim ujawnieniem się zatkał wszystkim usta. No jak to, ten brutal jest gejem? Linia ataku homofobów i kryptofaszystów kompletnie się załamała, bo w ich mniemaniu maksymalnym wysiłkiem fizycznym, na jaki stać geja jest spacer po wystawie fotografii. Tymczasem mit padł. Bez koronnego argumentu na to, że pewne rzeczy w życiu są dla pedalstwa nieosiągalne, homofobi pozostali tam gdzie stali. Tyle że nago, z gołymi pupami.

Po trzecie: stadion wciąż boi się geja

Futbol zawłaszczany jest dziś przez ultrakonserwatywne i faszyzujące nurty społeczne jako arena służąca do przedłużania sztucznej dominacji męskości nad kobiecością. Świadomość tego, pozwala zrozumieć dlaczego wszelkie próby rozmycia ostrych granic pomiędzy obiema płciami w obrębie typowo męskich sportów (futbol, hokej, rugby) spotykają się z tak szowinistycznymi reakcjami. To tłumaczy też, dlaczego świat futbolu tak bardzo boi się gejów.

Strach przed gejem-piłkarzem wynika także stąd, że piłka nożna jest, de facto, bardzo homoseksualnym sportem. Te wszystkie wilgotne uściski na murawie, ciągłe ocieranie się o siebie, euforyczne pocałunki, pieszczoty przy narożnych chorągiewkach, pogłaskiwania, tarzanki po trawie… Wszystko wykonywane przez zdrowych wysportowanych facetów ku wielkiemu podnieceniu fanów w każdy weekend na tysiącach stadionów całej Europy. Co gol, to ciało do ciała i zaczyna się wzajemne męskie pocieranie zapoconych mięśni. Ile razy widzieliśmy, jak w całym tym kolektywnym męskim uniesieniu dłonie sięgają, choć tylko na chwilę, w miejsca uznawane za najbardziej intymne. Niemniej seksowne są nieustanne przepychanki w polu karnym, podszczypywania, tulenie się do siebie w murze przy rzutach wolnych, itd. Bramkarze pocierający co chwila swoich obrońców po czuprynach, czy poklepujący po pupach, aby ruszyli do kontry. Mężczyźni sami dla siebie, przez 90 minut, ani jednej babki, a tyle seksualności, że wystarczyłoby na kilka odcinków wilgotnego erotyku. Tak przesiąknięty wzajemną męską seksualnością sport musi na siłę kreować się jako heteroseksualny. W innym wypadku, gdyby nazwać to wszystko co się dzieje na boisku i wokół niego po imieniu, mogłoby się okazać, że jest czymś bardzo, ale to bardzo, homoseksualnym.

Po czwarte: Arkadiusz Onyszko wygląda źle nawet w bieliźnie Davida Beckhama

Beckhama, który u szczytu swojej kariery sam określił się metroseksualnym i zdeklarował, że nosi bieliznę swojej partnerki, nie tylko nie spotkał lincz, ale wręcz zyskał na popularności. Twierdzi się, że swoją postawą zrobił wiele dla piłkarzy, trenerów i kibiców gejów. Ale czy nie jest to przesada? W końcu nigdy ani na sekundę nie zanegował swojej heteroseksualności. Wprost przeciwnie, zawsze dbał o jej obecność przed kamerami. Jako futbolowa pop-gwiazda największego kalibru, mógł sobie pozwolić na gierki wokół swojej seksualności. Jego sesje zdjęciowe i bieliźniany fetysz odebrane zostały jako egzotyczna pop-transwestycja na potrzeby marketingowe. Być może, gdyby podobnie jak on, zaczęło zachowywać się coraz więcej piłkarzy, gdyby poszedł krok dalej i zaczął przed meczami malować sobie oczy, gdyby na skutek tego, balansowanie na krawędzi seksualności i płci stałoby się w futbolu czymś codziennym, możnaby mówić o jakimś przełomie. Jednak tak się nie stało i rola Beckhama w procesie demontażu żenującego macho-wizerunku futbolu jest zdecydowanie przereklamowana. A jednak… każdy skrawek bielizny metroseksualnego Beckhama jest tysiąc razy więcej wart niż minuta gry w jakimkolwiek piłkarskim klubie kogoś takiego, jak Arkadiusz Onyszko, z którym to duński FC Midtjylland rozwiązał w 2009 roku umowę po tym jak ten popisał się swoją homofobiczną i ksenofobiczną erudycją. Od tego czasu Onyszko szamotał się po całej Europie nie mogąc znaleźć klubu, który wziąłby takiego idiotę do swojego składu. I świetnie, chociaż warto dodać, że jest to wynik nie tyle wzrostu tolerancji we władzach europejskich klubów, ile efekt skutecznej międzynarodowej kampanii przeciwko homofobii.

Po piąte: tyle buziaków w stronę szalikowców

W krajach, w których do tych kwestii podchodzi się bez napinki, już dawno przestudiowano wszystko to o czym tu mowa. Okazało się, że w jednej z najlepszych lig, znanej tak z wysokiego poziomu piłkarskiego jak i z multikulturowości, na dziesięciu piłkarzy co najmniej jeden jest gejem. Mimo, iż oczekiwanie na pierwsze oficjalne ujawnienie się wciąż trwa (znawcy tematu twierdzą, iż będzie ono miało charakter kolektywny bądź lawinowy), nieoficjalnie mówi się o wielu graczach z najwyższej półki transferowej, o idolach (także polskich kibiców), którzy niebawem zdziwią wielu swoich fanów.

Ale nie czekając na ten moment już dziś można stwierdzić, że każdej soboty na boiska Bundesligi wybiega co najmniej kilkunastu uwielbianych przez szalikowców gejów. Czy Bundesliga jest wyjątkiem? Nie ma żadnych powodów, aby tak uważać. Podobnie musi być w Premier League, El Primera Division, Serie A, francuskiej League 1 czy w polskiej Ekstraklasie. Tak więc w każdy weekend blisko sto, jeśli nie więcej, gejowskich gwiazd piłki nożnej wprowadza w zachwyt i ekstazę miliony kibiców na całym kontynencie. Strzelając bramki, dryblując, faulując, ale też chwytając się za koszulki, obściskując po strzelonych bramkach i puszczając buziaki w stronę wiernych im szalikowców. Oto bezsensownie tabuizowana prawda o futbolu.

Po szóste: nadchodzi kolejna Noc Muzeów

Na trybunach nie jest inaczej. Oczywiście, homofobiczny klimat narzucany ostatkiem sił przez zakompleksione grupki skrajnie prawicowych krzykaczy odpycha część nie-heteroseksualnych widzów od uczęszczania na stadiony. Ale tylko część, podczas gdy tysiące nie dają sobie odebrać tej sfery publicznej przez atawistyczne bandy. Dowodem na to są powstające w ostatnich 10 latach w całej Europie fankluby zrzeszające kibiców nie-heteroseksualnych. Czy dlatego, że zaczęli się oni nagle pojawiać na trybunach? Nie. Oni byli tam zawsze i tylko futbolowy świat udawał, i nadal próbuje udawać, że ich tam nie ma. Czy gejowskie fankluby powstają dlatego, że chcą się na trybunach izolować od reszty kibiców? Nie. Powstają dlatego, że chcą dać dowód na swoją obecność.

Wielu kibicom i ultras odechciało się brać udział w teatrze dyktowanym przez podstarzałych panów z FIFA i UEFA oraz grupki zacofanych nacjonalistów. Dzień, kiedy na większości piłkarskich stadionów, obok barw klubowych, zaczną powiewać tęczowe flagi jest już całkiem blisko. Na wielu już powiewają, jak choćby na New Camp w Barcelonie. Homofobiczna horda, podkręcana przez kryptofaszystowski, „narodowy” tłumek, będzie się szamotała, odgrażała, trzęsła, pieniła i wymachiwała rękami. Zdesperowani obrońcy narodowego frontu społecznego zacofania popadną w agonię. Ale nic nie będą w stanie zmienić, gdyż zarówno futbol, a tym bardziej większość jego fanów, chce iść do przodu.

Przez dziesiątki lat udawano, że fultbol to gra dla mężczyzn, nawet kryminalizując kobiety kopiące piłkę. To już przeszłość. Nadchodzące mistrzostwa świata kobiet w piłce nożnej obejrzą miliony ludzi. wkrótce tak samo odczarowane zostanie ostatnie tabu piłki nożnej – homoseksualizm. Ostatni społeczny bastion żałosnej homofobii, inscenizowane heteroseksualne oblicze futbolu, będzie można niebawem obejrzeć w Muzeum Piłki Nożnej w ramach kolejnej Nocy Muzeów w naszym mieście. Nie przegapcie!

Epilog czyli kontekst antyfaszystowski

Agonia homofobi w futbolu ma także szerszy, społeczny, antyfaszystowski kontekst. To właśnie na stadionach zagnieździły się, pomiędzy tysiącami fanów, najbardziej konserwatywne, faszyzujące grupy społeczne. Tam prowadzą najintensywniej swoją faszystowską agitację. Stadiony są obecnie ostatnią publiczną areną, na której wciąż mogą pozwolić sobie na dyskryminujące przyśpiewki bez reakcji antyfaszystów. Tam nasycają baterie faszystowskiej nienawiści. Ale na szczęście także stamtąd, prosto z trybun, płynie coraz więcej sygnałów, że pora już z tym skończyć. Stadiony to nie wybieg dla nabuzowanych homofobicznych szympansów, ani rezerwaty dla faszystów. Piłka nożna nie jest z natury hetero czy w ogóle czymś z gruntu męskim. Jest w niej miejsce dla wszystkich płci, seksualności i tożsamości. Pora na wyzwalającą antyrasistowską, antyhomofobiczną i antyfaszystowską ofensywę na stadionach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s