Brunatne kameleony

12 Wrz

Trwało to blisko trzy tygodnie, ale wreszcie coś się ruszyło.

Od trzech tygodni trwa w kraju, głównie na Podlasiu, seria ataków ze strony polskich faszystów. Cała reakcja społeczna, jak do tej pory, była bardzo słaba, przede wszystkim internetowo-oświadczeniowa. Pasywność społeczna na wszystkich obszarach dała o sobie znać raz jeszcze. Doszło do tego, że Jarosław Kaczyński, jak zwykle najlepiej zorientowany człowiek w kraju, mógł zdobyć się na oświadczenie, że to nie akty faszystowskiej przemocy, ale prowokacja i „ktoś chce tworzyć wrażenie, że w Polsce jest zupełnie inaczej, niż jest”. Pytanie brzmi oczywiście kto i dlaczego? 😉

A jednak coś się ruszyło. W tym tygodniu ukazał się w telewizji TVN reportaż, w którym do głosu dopuszczono po raz pierwszy ludzi, którzy mają informacje, niejako z pierwszej ręki. Głos zabrali działacze antyfaszystowscy. Nie, że nie zabierali go wcześniej. Był on jednak marginalizowany, uznawany za niekompetentny. Musiało dojść do podpaleń i serii innych atków faszystowskiego terroru, aby media zrozumiały, że poza politykami, socjologami i policjantami (tradycyjnie nie mającymi zielonego pojęcia o skali i formie tego na temat czego się wypowiadają) istnieje w tym kraju pewne źródło informacji, które ma najlepsze rozeznanie co do działań skrajnej prawicy. A to z tego powodu, że na codzień się tym zajmuje.

Innym, wręcz przełomowym elementem tego krótkiego reportażu, było świadome użycie wymiennego nazewnictwa wobec opisywanego zjawiska. Nazwano je po imieniu mówiąc, że mamy do czynienia z faszystami, nacjonalistami, narodowcami. Tak, tak. Wymiennie, równolegle, wręcz synonimowo. I nie ma w tym ani żadnego błędu, ani uproszczenia, ani efektów niezrozumienia czy zaniedbania. Wprost przeciwnie. Ruch antyfaszystowski używa już od wielu lat, zupełnie świadomie, owego wymiennego nazewnictwa. Z kolei sami faszyści oraz ludzie nie rozumiejący zjawiska, zarzucają antyfaszystom, że „wszystko upraszczają” oraz „wrzucają wszystko do jednego worka”.

W rzeczywistości, takie wymienne posługiwanie się tymi określeniami, jest wynikiem obserwacji i analizy tego z czym mamy doczynienia. Albowiem to nie antyfaszyści wrzucili te wszystkie nurty do jednego worka. To współczesna polska skrajna prawica wymieszała i utożsamia w sobie obecnie to wszystko. W wielu działaniach, symbolice, historycznych odniesieniach i konstruktach ideowych mamy jak najbardziej do czynienia z polskimi faszystami. Już chwilę później na publicznych portalach internetowych i przemarszach, ci sami ludzie chcą być postrzegani jako nacjonaliści, bo tak im bardziej pasuje. I równolegle do tego, gdy potrzebują przyciągnąć do siebie raz na jakiś czas szersze grono osób, na przykład po to, aby przemaszerować przez Warszawę, wybielają się jeszcze mocniej stając się narodowcami czy wręcz „aktywnymi patriotami”. W pewnym antyfaszystowskim piśmie jakiś czas temu, ktoś słusznie określił ich po prostu brunatnymi kameleonami.

To nie my wrzucamy wszystko do jednego worka. To oni to robią nieustannie strategicznie lawirując. Dążąc do zjednoczenia na skrajnej prawicy przemieszali, tak kadrowo jak ideowo, wszystkie odcienie brunatności jakie reprezentowali. Dziś każdy kto słyszy określenie „radykalny narodowiec” czy „patriota-nacjonalista”, musi się liczyć z tym, że ma doczynienia z polskim faszystą. Brunatnym kameleonem.

Lukrecja Sugar

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s