BRYGADA MA OKRES! Wywiad z zeszłorocznym uczestnikiem kontry marszu niepodległości

25 Wrz

marsz niepodległości

Ostatnio na stronie Marszu „Niepodległości” pojawił się, nie boję się tego określenia, spektakularny materiał. Organizatorzy marszu, jak twierdzą, nawiązali kontakt meilowy 😉 z niejakim Jackiem, rzekomym uczestnikiem zeszłorocznej blokady Marszu „Niepodległości”. Otóż Jacek doznał w trakcie blokowania olśnienia. W jego skutek zdecydował się przejść na stronę narodowców i faszystów!

Wow! Takiego blefu nie wymyśliły do tej pory ani SuperExpress, ani Fakty. Metodyka (krypto)faszystów zaczyna być coraz bardziej nerwowa i nieprzemyślana. W spazmatyczny sposób wymyślają sposoby na przefarbowanie się z koloru brunatnego na jakikolwiek inny. Szczytem spazmatycznej kreatywności stało się wymyślenie postaci Jacka, przytaczającego w „swoich” wypowiedziach wszystkie argumenty, którymi od miesięcy organizatorzy marszu starają się manipulować na lewo i prawo.

Ale dzięki tej spazmatyczności ich metodyka stała się wreszcie wesoła. Wyssany z palca wywiad z wyimaginowaną postacią jest tak dobry, że od tygodnia nie schodzi z pierwszego miejsca „antyfaszystowskiej listy przebojów najbardziej żenujących skrajnie-prawicowych urojeń”. A warto dodać, że na liście tej, dzień w dzień, pojawiają się hity nie z tej ziemi i nie łatwo trafić nawet do pierwszej setki.

Efektem ubocznym radości jaka zapanowała wszech i wobec po pojawieniu się tego nieudanego paszkwila, było to, że liczba wejść na stronę Marszu „Niepodległości”, na potrzeby której ów wywiad został spreparowany, chwilowo gwałtownie wzrosła. No cóż, każdy chciał to cudo przeczytać.

Ale na tym nie koniec. Jako dociekliwa bloggerka i felietonistka, dotarłam drogą mejlową :-))))) do kolegi pana Jacka i przeprowadziłam z nim rozmowę. Kopię wywiadu przesłałam sztabowi generalnemu Marszu „Niepodległości”. Nie mogąc jednak zawieść stałych czytelników mojego bloga zdecydowałam się na opublikowanie go także tutaj. Zapraszam na przedpremierową prezentację. Po Jacku pora na Janka. Miłej lektury…

xxx

BRYGADA MA OKRES – wywiad z kolejnym człowiekiem, który blokując Marsz Faszystowski został narodowcem

Lukrecja Sugar: Powiedz kilka słów o sobie. Skąd wzięło się w Tobie przekonanie, że ONR i MW są neofaszystowskie? Czy podobnie jak u Jacka, wszystkiemu jest winien nauczyciel WOS-u?

Janek: Nie, moje losy są inne niż Jacka. Na moim osiedlu od lat pojawiały się rasistowskie napisy podpisane tajemniczymi skrótami jak ONR czy NOP. Widziałem setki zdjęć i filmików, na których ludzie z tych organizacji maszerowali umundurowani i w zwartym szyku, wykrzykując hasła dyskryminujące i reklamujące totalitarne metody rządzenia społeczeństwem. Zajrzałem na ich strony internetowe i przyczytałem programy, teksty, posty. Wszystko nasiąknięte faszystowskim tonem i argumentami na miarę lat 30-ych. Widziałem nie raz jak ich bojówki wyłapytały jakichś „wrogów narodu” na ulicach mojego miasta. Wreszcie, zajrzałem do Brunatnej Ksiegi i zrozumiałem ile ofiar śmiertelnych w tym kraju mają już na koncie. Mimo wszystko zaczęłem mieć wątpliwości, bo na stronie Marszu Doległości, mienili się być ludźmi zupełnie innymi – czynnymi patriotami. Zaczęłem się wahać. Jednak na moje 18 urodziny dopadli mnie homoterroryści i jakieś feministki z wąsami, wywiesili mnie za nogi przez okno z 30-piętra Pałacu Kultury i powiedzieli, że jeśli nie uwierzę, że ONR to organizacja faszyzująca to obetną mnie na Mao-Tse-Tung’a. Nie miałem wyjścia, uwierzyłem.

Lukrecja: Podobno zrewidowałeś jednak ponownie swoją percepcję?

Janek: Tak. Zeszłego listopada przyłączyłem się do blokady. Kiedy faszystowskie bojówki, czyli jak teraz już wiem – jedyni czynni patrioci, próbowali wpaść w naszą blokadę, zrobiłem to co zrobiło wielu. Złapałem co było pod ręką, aby ich pogonić. Kiedy rzucili w nas kamieniami, nie było wyjścia: rzuciłem i ja w ich stronę. I wtedy, właśnie wtedy, obserwując lot rzuconego przeze mnie kamienia, doznałem olśnienia. Ujrzałem go na tle flagi falangi. Pięknej zielonej flagi z chrobrowskim mieczem i krzyżem celtyckim, symbolem białej rasy. Poczułem jakbym zaczął unosić się w powietrzu. Zawieszony na wysokości kilku metrów nad tłumem dostrzegłem po drugiej stronie barykady coś, czego się niespodziewałem.

Lukrecja: Co takiego? Korwina Mikke krzyczącego „Geje to importowana zza granicy formacja faszystowska!”?

Janek: Tak, to też, ale nie tylko. Myślałem, że dostrzegę tam armię faszystów w mundurach gestapo, a dostrzegłem różnorodny tłum. Kogo tam nie było?! Byli tam rasiści, neofaszyści, radykalni narodowcy, narodowi socjaliści, fanatyczni militaryści, agresywni patrioci, nacjonaliści, ultra-konserwatyści, katoliccy fundamentaliści, nabuzowani homofobi i ci ludzie w szalikach zdający się nie do końca wiedzieć, która frakcja jest im najbliższa. Ta męska różnorodność mnie zachwyciła. I ta jedność – wszyscy ramie w ramie!

Lukrecja: Czy tak jak kolegę Jacka, uwiódł cię gąszcz biało-czerwonych flag?

Janek: Och tak, to było bardzo teatralne. Nic nie jest w stanie rozsierdzić serca i głowy młodego chłopaka jak morze flag! A pod flagami dostrzegłem ten tłumek ogolonych głów. Głowy należały do młodych chłopców. Takich jeszcze z pryszczami na twarzach. Dostrzegłem niewinne, nieskazitelne buzie kwiatu młodzieży polskiej, wszechpolskiej, nadpolskiej, nadludzkiej, nadwszystkiej… Ich czerwone od zacietrzewienia lica i białą jak śnieg pianę na ich ustach; pełne czynnego patriotyzmu spojrzenia wzywające naród do powstania przeciwko żydowskiemu i arabskiemu potopowi… Nie będę ukrywał, temperatura mojego ciała wzrosła tak gwałtownie, że przez moment puściły mi wszystkie zawory. Mimo chłodnego listopadowego popołudnia zrobiło mi się ciepło z majtkach. Zrozumiałem. To ich właśnie kochałem! Mój kamień leciał w niewłaściwą stronę! W ostatniej chwili dostrzegłem go prującego wciąż w ich kierunku. Całą siłą nadczłowieka, którą w sobie poczułem, zapragnęłem, aby kamień zawrócił. I tak się stało! Kamień gwałtownie zahamował, zatrzymał się w powietrzu na kilka metrów przed moimi patriotycznymi braćmi i zrobił coś czego nie zrobił do tej pory chyba żaden polski kamień: wyciągnął w ich stronę prawą rękę pozdrawiając ich rzymskim pozdrowieniem! Tak tak, nie hajlował po niemiecku tylko pozdrowił ich po włosku! Wtedy oni wszyscy, jak jeden mąż, zrobili to samo. Mój Boże! Cóż to był za widok! Wszyscy chłopcy zjednoczeni wokół polskiego brukowca! Widząc to poczułem jeszcze więcej ciepła i obciążenia w moich majtkach. W potwornym uniesieniu, które mną zawładnęło, krzyknąłem ile tchu w płucach w jego stronę: „Polska cała tylko biała – hej kamieniu bij pedała!”. W tym samym momencie zawartość moich majtek okazała się cięższa od siły radykalno-narodowego uniesienia. Spadłem na ziemię.

Lukrecja: Jak potoczyły się dalej losy polskiego kamienia?

Janek: Spadając zdążyłem jeszcze kątem oka dostrzec, jak kamień zmienił kierunek i chwilę potem uderzył w pierwszego napotkanego homoterrorystę. Następnie odbił się rykoszetem i trafił w plecy stojącą obok feministkę z wąsami, by wreszcie odnaleźć jakieś lewackie ścierwo i trafić je prosto w zgniłe serce.

Lukrecja: Janku, na stronie Młodzieży Wszechpolskiej pojawiła się informacja, że było jeszcze więcej trafień.

Janek: Tak, faktycznie, o mały włos nie zapomniałem. Kamień, który w międzyczasie zrozumiał tak jak i ja, że chłopcy z ONR to przyszłość tego narodu, zamienił się następnie w banana i rozpoczął poszukiwania ofiary o czarnym kolorze skóry. Z tego co mi mówili koledzy z ONRowskiej brygady mazowieckiej, odbijał się od setek osób, gdyż większość ludzi na blokadzie miała zasłonięte twarze. Wreszcie zaginął. Telewizja narodowa podała ostatnio, że znajduje się w posiadaniu redaktora Ziemkiewicza, który osobiście wypuści go ponownie w powietrze, w ramach tegorocznego Marszu Doległości.

Lukrecja: No właśnie. Po której stronie będziesz w tym roku wyczekiwał powrotu banana?

Janek: Oczywiście po jedynej właściwej. Już w zeszłym roku, 12 listopada, pobiegłem zapisać się do lokalnej brygady ONR. I to z nimi wyjdę w tym roku na ulice. Zrobię cokolwiek komendant brygady mi nakaże. Pójdę w Marszu Doległości. Tam od teraz moje miejsce. W zwartym szyku. W nim będę maszerował aż do śmierci. W nowej piaskowej koszuli. Ze schludną fryzurą. W nowych bojowych spodniach i z pieluchą pod nimi… uniesienie radykalno-narodowe jest silniejsze od czegokolwiek innego. To dlatego w naszej brygadzie rozkazy są klarowne: Na marsz bierzemy noże i pieluchy! Innymi słowy: jesteśmy gotowi na wszystko! W imię białej Polski.

Lukrecja: Jakie jeszcze dostaliście rozkazy od swoich komendantów na tegoroczny Marsz?

Janek: Po pierwsze: nie krzycz o żydostwie, gdy w pobliżu znajdują się kamery telewizji. Ci, którzy już teraz zgłosili, że nie będą w stanie się powstrzymać, mają wziąść do ust całą paczkę gum do żucia. Po drugie: wolno, a wręcz należy, jechać po pedalstwie, homoterrorystach, lewackim ścierwie i żydokomunie, tylko, że bez „żydo”. Po trzecie: w obszarach zaciemnionych parków, gdy atakujemy z zaskoczenia, wolno nam będzie krzyczeć co tylko chcemy. Albo z krzaków, przyczajeni do ataku, gdy boimy się wyjść. Wtedy mamy się najbardziej ostro wydzierać. Bo jak nie, to się nas nie przestraszą i pomyślą, że jesteśmy silni tylko w internecie. Aha… w internecie też nie wolno nam przed 11 listopada atakować żydów. To jest w sumie najcięższe do utrzymania. Chłopaki ciągle robią jakieś babole i sztab generalny ma pełne ręce roboty czyszcząc całymi dniami te wszystkie posty, aby nie było obciachu. Zatrudniliśmy do tego kilkudziesięciu bezrobotnych, którzy robią to za 3zł za godzinę. Przy okazji likwidujemy więc bezrobocie w kraju wywołane masowym napływem muzułmanów. Ehh… przydałby się i u nas taki Breivik, albo przynajmniej Brajwikiewicz. No właśnie, mamy głosić wszech i wobec, że nie mamy nic wspólnego z Breivikiem. W sumie trochę za późno po tych wszystkich meilach, które z nim wymieniliśmy i po tym jak on sam przyznał z dumą, że jesteśmy jego nadzieją. No, ale jak trzeba go nielubić to się zrobi… No nie jest łatwo. Chłopaki mają straszną chcicę, niektórzy mało nie eksplodują. Ale sztab generalny Marszu Doległości wie też jak zadbać o dobre samopoczucie w brygadach. Obiecał nam Wolność Słowa od 12 listopada. Już teraz chłopaki mówią, że tego dnia nie wymówią innego słowa jak żyd… żyd, żydzi, żydostwo, żydokomuna, żydki, żydzić… Yeah! Niech żyje wolność słowa! Ale póki co to mamy taki okresowy radykalno-narodowy-celibat, pościmy. W brygadzie mówimy, że mamy właśnie okres.

Lukrecja: Co z chłopakami z Blood & Honour i Combat18, którzy tradycyjnie mają gdzieś strategiczne wytyczne komendantów brygad ONR i politycznych liderów MW?

Janek: No właśnie… będzie ciężko. Ci nie bardzo lubią jak im się coś nakazuje i mogą wyjechać komuś od nas w papę jak zaczniemy ich pouczać. Nie raz już się zdarzało… Nie lubią tych taktycznych zagrywek pod publiczkę stosowanych na Marszu Doległości. „Jak Rudolf Hess to Rudolf Hess, a nie jakiś zasraniec Dmowski” mówią. I nie chcą słuchać jak im chłopcy z brygady tłumaczą, że „Roman też by zrobił porządek z żydostwem w Europie, ale Adolf był o kilka lat szybszy”. W każdym razie, rozkaz jest, żeby za każdym razem jak Combat 18 pojedzie po żydach zagłuszyć ich hasłem ‚Wielka Polska Katolicka!’ Obawiam się, że będziemy musieli to krzyczeć przez cały dzień…

Lukrecja: A jak z kibicami w tym roku? Zaprzęgniecie ich sobie do wozu jako darmowych bojówkarzy? Przecież wcześniej czy później się zorientują, że robicie sobie pijar ich kosztem i będzie przysłowiowy wpier…ol.

Janek: Komendanci mówią, że póki co wszystko jest pod kontrolą. Są pozytywnie nakręceni. Kilkuletnia indoktrynacja na stadionach zrobiła swoje. Gebbels i Gomułka by się takiej kampanii propagandowej nie powstydzili! Co mniej kumaci szybko łyknęli, że z braku laku trzeba czymś się zająć, np. oczyszczaniem narodu. Więc są zawsze tam gdzie im pokażemy, aby byli. Jedzą nam z ręki. Mamy naszych agentów na kibolskich forach i ciągle podrzucamy im tematy, a część z nich bierze je jak swoje. Najlepiej idzie nam z młodą wiarą kibolską, starsi są trochę bardziej podejrzliwi i kilka razy jak się za bardzo narzucaliśmy były bęcki… Mamy też nasze własne kibolskie blogi, gdzie sprytnie miksujemy tematy piłkarskie z propagandą… Rozumiesz: „nasi znowu dobrze zagrali, na stadionie był niezły młyn, a najważniejsze są Roman Dmowski i polskie obowiązki” i takie tam pierd…nie. Ale jest dobrze. Prawda jest taka, że bez kiboli, bylibyśmy internetowymi krzykaczami i środowiskiem faszyzująco-performensowym… ale to ostatnie prosze wyciąć, bo tego też zakazano nam mówić.

Lukrecja: Dobra. Co z tą antifą? Czy w trakcie blokad miałeś okazję poznać kogoś w antify? Wasi ludzie twierdzą na każdym kroku, że nie istnieje. Równocześnie ciągle nażekają, że ktoś ich gdzieś pogonił i manipulują kibiców, aby ich przed chronili przed antifą. To jak to w końcu jest?

Janek: Oczywiście, że żadnej antify nie ma! Był rozkaz, że jej nie ma, to nie ma. Te kilka tysięcy ludzi, z którymi przez pomyłkę poszedłem na blokady w zeszłym roku, to sami homoterroryści, feministki z wąsami, staliniści i ży… hmm, był rozkaz więc nie powiem dokładnie kto, bo nie krzycze akurat z krzaków tylko pisze z komputera mojego taty. Ci o których się mówi, że są antifą, nie przyszli na blokady, bo albo się bali albo akurat wstrzyknęli sobie haszysz do żyły i nie mogli się ruszać. Narkomani i zboczeńcy. Ale jakby jednak przyszli to nasza brygada uznała, że nie będzie ich biła, bo nie chcemy się czymś zarazić. To dlatego wysługujemy się kibicami. Niech się wytłuką jedni wsiarze z drugimi. Ale tak poza tym to powtarzam: żadnej antify nie ma!

Lukrecja: Jak planujesz więc spędzić nadchodzące Święto Niepodległości.

Janek: Tym razem wzniosę się po właściwej stronie, ponownie poczuje nadczłowiekiem, i tam, w górze, ponownie zrobie swoje.

Lukrecja: Dziękuje za wywiad i życzę powodzenia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s