Mamy rzecznika niemieckich neofaszystów w Polsce (?)

18 List

Podczas, gdy w naszym kraju wciąż jeszcze echem odbijają się nasiąknięte ksenofobiczną agresją wypowiedzi prawicowych polityków odnośnie niemieckich antyfaszystów, w samych Niemczech wkład ruchu antyfaszystowskiego w procesy społeczne staje się coraz klarowniejszy i coraz bardziej doceniany.

Kiedy tylko pojawiły się nazwiska działających 13 lat w podziemiu narodowo-radykalnych terrorystów z siatki NSU okazało się, że najbardziej wartościowymi i precyzyjnymi źródłami informacji na temat całej trójki są archiwa grup antyfaszystowskich.

Setki dziennikarzy, wśród nich największe tuzy niemieckiej prasy, ale też instytucje zajmujące się najnowszym odcinkiem skrajnie prawicowego terroru, wszyscy zaczęli dobijać się do drzwi licznych antyfaszystowskich projektów. Projektów zajmujących się od wielu lat researchem i archiwizowaniem materiałów dotyczących struktur skrejnej prawicy w Niemczech. Tam spodziewano się odnaleźć ślady, przeszłość i powiązania prawicowych terrorystów.

I słusznie. Antyfaszystowskie archiwa w ledwie kilka dni po opublikowaniu nazwisk i pierwszych fotografii trójki niemieckich nacjonalistów, mających na koncie co najmniej dziesięć ofiar śmiertelnych, potrafiły przygotować na bazie swoich zbiorów kompleksowe materiały na temat prawicowych terrorystów. Pokaźna ilość zdjęć obu zabitych narodowców (nie jest jasne czy popełnili samobójstwo czy zostali zabici) ukazujących ich w momentach, gdy biorą udział w nacjonalistycznych marszach czy neofaszystowskich zgromadzeniach, trafiła do mediów.

Najlepsi inwestygatywni dziennikarze niemieccy będący na tropie całej sprawy mogli skorzystać z informacji dotyczących korzeni nacjonalistów, ich drogi przez konkretne struktury skrajnej prawicy, ich kontaktów i powiązań z pokrewnymi strukturami, a przede wszystkim, ze zdjęć dokumentujących wszystkie te informacje.

Było to możliwe tylko dzięki pracy ruchu antyfaszystowskiego, który od lat para się m.in. monitorowaniem i archiwizowaniem poczynań skrajnej prawicy. Z tych materiałów korzystają na co dzień setki osób zajmujących się zawodowo bądź woluntarnie tematyką rasizmu, antysemityzmu, ksenofobii, nacjonalizmu czy neofaszyzmu.

Antyfaszystowskie archiwa są nieocenionym źródłem rzetelnej informacji. Nie posiadają ich ani prasowe ani nawet policyjne archiwa, które pracują bądź na zasadach komercyjnych bądź mają swoje własne, niekoniecznie pro-społeczne motywacje. Często brakuje im też niezbędnej wiedzy przy przetwarzaniu zdobytych materiałów. W ten sposób informacje zdobyte czy to przez służby bezpieczeństwa czy dziennikarzy okazują się społecznie bezużyteczne.

Są one społecznie bezużyteczne także z innego powodu. Do informacji gromadzonych przez instytucje państwowe mają dostęp wyłącznie one same, a nie społeczeństwo, którego to członkowie, koniec końców, stają się ofiarami skrajnej prawicy. Praktyka ta prowadzi często do takich sytuacji jak właśnia ta w przypadku narodowo-radykalnych terrorystów z NSU. Działali oni w zasadzie pod okiem, czy wręcz pod parasolem, niemieckich służb bezpieczeństwa.

Innym przykładem miernoty efektów monitorowania skrajnej prawicy przez służby państwowe jest znana od lat sytuacja dotycząca policyjnych informantów w szeregach NPD. Ci, od lat nie tylko dostarczają służbom bezpieczeństwa bezużytecznych informacji, ale też paraliżują swoją obecnością i rolą jaką odgrywają w NPD proces delegalizacji tej skrajnie prawicowej partii.

Antyfaszystowskie zaangażowanie w kwestie monitorowania działań skrajnej prawicy wynika z zupełnie innych pobudek niż te represyjne (państwowe) czy komercyjne (medialne). Niemiecki ruch antyfaszystowski stworzył bazę informacji z myślą o wszystkich stowarzyszeniach i projektach społecznych zajmujących się problemami rasizmu, ksenofobii i innych objawów dyskryminacji.

Antyfaszystowska baza danych jest punktem odniesienia dla ofiar skrajnie prawicowej, nacjonalistycznej przemocy. Jest źródłem informacji dla dziennikarzy chcących zajmować się w progresywny, rzetelny sposób tematyką skrajnej prawicy. Jest adresem, pod który udają się szkoły i uczelnie zainteresowane prowadzeniem prezentacji, warsztatów i seminariów uświadamiających zagrożenia płynące ze strony ruchów nacjonalistycznych, narodowo-radykalnych, neofaszystowskich.

W tych tygodniach, gdy niemieckie społeczeństwo wciąż otrząsa się z szoku jaki wywarła na nim prawda o działaniach skrajnej prawicy, coraz większym społecznym uznaniem cieszy się wkład ruchu antyfaszystowskiego w walkę z brunatnym zagrożeniem. Jego wkład okazuje się nieoceniony i niezastąpiony.

Przedstawiciele świata polityki i służb bezpieczeństwa w Niemczech tłumaczą się dziś bardzo intensywnie przed społeczeństwem. Tłumaczą się zarówno z własnej ignorancji wobec zagrożenia ze strony ruchów radykalno-narodowych, jak i z błędów polegających na próbach kryminalizowania ruchu antyfaszystowskiego. Demonstracje antify przyciągają w tych tygodniach coraz więcej ludzi. Dziennikarze pracują dniami i nocami na materiałach otrzymanych z antyfaszystowskich archiwów. Znani działacze społeczni chylą czoła przed aktywistami ruchu antyfaszystowskiego zastanawiając się głośno nad tym, jak wyglądała by obecnie sytuacja w tym kraju, gdyby nie obecność tego ruchu. Społeczństwo odkryło na nowo ważną część swojej tkanki. Odkryło swoją antifę.

Ta ostatnia gościła też 10 dni temu w Warszawie. Niemieccy antyfaszyści przejechali wiele kilometrów aby okazać swoją solidarność z tymi Polakami, którzy nie chcą biernie patrzeć na rozwój skrajnej prawicy w naszym kraju. Aby okazać swoją solidarność zarówno z ofiarami skrajnie prawicowej agresji w Polsce jak i z tymi, którzy z nią walczą; z polskimi antyfaszystami.

Pewien polski polityk, znany ze swojej antyniemieckiej fobii, publicznie nazwał tych ludzi niemieckimi bandytami, którzy przyjechali bić Polaków… Nie będę raz jeszcze tłumaczyła tego kto kogo i z jakich powodów bił na ulicach Warszawy 11 listopada. Chciałam napisać jedno. Mianowicie to, że jedynymi obywatelami Niemiec, którzy byliby w stanie podziękować za te słowa są dziś niemieccy neofaszyści.

Polityk, którego mam na myśli, stał się więc przez moment samozwańczym, nieoficjalnym rzecznikiem niemieckich neofaszystów w Polsce.

Przy okazji animuje on też swoimi słowami działania rodzimej skrajnej prawicy, której potencjał przemocy różni się od potencjału tej niemieckiej, jedynie niektórymi formami wyrazu. Wkład pana Jarka w swobodny rozwój skrajnej prawicy w Polsce stał się w międzyczasie tematem w polskim parlamencie. Nie ulega wątpliwości, że przyjdzie też moment, gdy będzie musiał wytłumaczyć swoją agresję wobec działaczy i działaczek ruchu antyfaszystowskiego oraz z prób kryminalizowania tego ruchu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s