Dwa symetryczne ekstremizmy?

8 Gru

Poniższy tekst powstał w styczniu 2010 roku. Publikuje go ponownie, w skróconej wersji, w reakcji na debatę publiczną zaistniałą po wydarzeniach 11 istopada 2011

***

Na ulicach Warszawy 11 listopada starły się dwa ekstremizmy

Oto co usłyszeliśmy z ust wielu polityków i dziennikarzy po skutecznej blokadzie wejścia marszu skrajnej prawicy do centrum Warszawy w dzień Święta Niepodległości. Ten punkt widzenia wytyczył tory wielu debat. Oczywiście nie była to jedyna deformacja obrazu jedenasto-listopadowych wydarzeń. Jest to jednak fragment narracji, któremu warto przyjrzeć się dokładniej. Bowiem stał się on w międzyczasie priorytetowym narzędziem prawicy do marginalizowania, delegitymizowania, a nawet kryminalizowania ruchu antyfaszystowskiego w tym kraju.

Na zdrowy rozsądek, wydawałoby się, że wszelkie stwierdzenia sugerujące jakoby antyfaszyści byli drugą stroną tego samego medalu co faszyzująca prawica są z historycznego punktu widzenia czymś nieakceptowalnym.

Wydawałoby się, że na stwierdzenia insynuujące jakąkolwiek symetrię pomiędzy pozycjami egalitarnymi, emancypacyjnymi i wolnościowymi, a nacjonalizmem, ksenofobicznym agresywnym patriotyzmem, neofaszyzmem mogą pozwolić sobie tylko najwięksi oszołomi polskiej sceny politycznej.

Wydawałoby się, że wypowiedzi definiujące antyfaszystów jako „lewicowych ekstremistów” (czy poprostu jako „ekstremistów”) poprzez swoją potworną ignorancję, dyskredytują bezterminowo ich autorów w roli komentatorów procesów społecznych.

Niestety. Nie w tym kraju. Nie, gdy stoją za tym konkretne cele.

Tego typu retoryka jest niczym innym jak strategią. Jest bardziej usystematyzowana niż nam się czasami wydaje. I nawet jeżeli nie wszyscy posługujący się nią prawicowi populiści zdają sobie z tego sprawę, stoi za nią bardzo konkretna quasi-naukowa teoria.

Teoria, którą należy poddać ostrej publicznej krytyce. Pierwszym krokiem w tym kierunku jest nazwanie jej po imieniu.

Teoria ekstremizmów

Chodzi tu o teorię na zamówienie. O polityczny instrument. O knebel, który ma zamknąć antyfaszystom usta. O mechanizm mający sparaliżować ruch antyfaszystowski.

Chodzi o niechlubną teorię ekstremizmów. Samo pojęcie „ekstremizmu” ma bardzo długą historię sięgającą czasów antycznych. Jednak współczesna polityczna teoria zbudowana wokół tego pojęcia ma już o wiele krótszą brodę. Jej skonstruowanie zlecono kilkadziesiąt lat temu międzynarodowej grupie prawicowych politologów i ekspertów z dziedziny bezpieczeństwa wewnętrznego. Zlecone, co warto podkreślić, z ramienia wywiadowczych służb specjalnych ówczesnych rządów. Brzmieć to może jak kolejna teroria spiskowa. Niestety taką nie jest.

Teoria ekstremizmów bazuje na stworzonej na jej potrzeby matrycy. Przedstawia ona polityczną świadomość społeczną jako linię przebiegającą z lewej do prawej strony. Po środku tej linii umieszczono domniemany środek społeczeństwa. Na jej obu końcach, w odpowiedniej odległości, znajdują się dwa ekstremizmy. Odpowiednio: prawicowy i lewicowy. Środek, definiowany jest jako szczęśliwa kraina harmonii i normalności, natomiast wspólną cechą dla obu biegunów jest stwarzanie zagrożenia dla systemu demokracji. Bieguny definiuje się wprawdzie jako spolaryzowane, ale równocześnie są ze sobą utożsamiane. Właśnie poprzez zdiagnozowanie ich jako symetrycznych do siebie „ekstremistycznych” odłamów społeczeństwa.

Jak zrobić z antyfaszystów ekstremistów?

Dzięki temu quasi-naukowemu narzędziu, tzw. środek społeczeństwa może (i powinien!) w wygodny i „naukowo” podbudowany sposób, dystansować się w stosunku do ekstrem. Mało tego, dzięki tej teorii, sam może on te ekstremy określać, wskazywać czy wręcz konstruować!

I konstruuje. Posługując się tą teorią udowadnia się, że skoro ugrupowania postfaszystowskie (skrajnie prawicowe) są jednym ekstremistycznym biegunem, to ruch który tendencje te zwalcza jest ich symetrycznym odpowiednikiem. Efekt takiej logiki? Skrajna prawica i antyfaszyci to dwie ekstremy stanowiące obustronne zagrożenie dla demokracji…

Nie trzeba być antyfaszystką, aby zdać sobie sprawę z perfidności tego typu symetrii. Antyfaszyzm jako zagrożenie dla demokracji?!! Nawet jego najbardziej upolitycznione oblicze, a więc środowiska anarchistyczne czy lewicowe, krytykują panujące status quo za organizowanie ekonomicznego wyzysku, nadużywanie koncepcji władzy czy podtrzymywanie dyskryminującego patriarchatu. Takie oblicze antyfaszystów jest zapewne niewygodne dla elit politycznych, ekonomicznych czy kościelnych, ale w rzeczy samej jest w dalszym ciągu pro-demokratyczne. Taki radykalny antyfaszyzm, rozumie demokrację jako proces budowania społeczeństwa na zasadach antyautorytarnych, na bazie struktur horyzontalny i takowych procesów społecznych. A zarazem, z wykluczeniem wszelkich form dyskryminacji. Oto na czym polega antyfaszystowski „ekstemizm”.

I jak to się ma do idei postfaszystowskich, skrajnie prawicowych, narodowo-radykalnych i im pochodnych, do których odwołują się ONR, Młodzież Wszechpolska, NOP, Falanga, Autonomiczni Nacjonaliści i reszta nacjonalistycznego frontu? Te atakują demokrację w imię wydumanej wyższości jednych ludzi nad innymi, w imię podporządkowania słabych silniejszym, w imię podporządkowania kobiet mężczyzną, w imię tego że jedni są z natury więcej warci od innych, w imię konieczności posegregowania ludzi wbrew ich woli i przy użyciu brutalnej siły, w imię wyższości kultu siły i władzy nad pozostałymi ideami, w imię potrzeby egzekwowania od ludzi narzuconego im odgórnie nacjonalistycznego zestawu wartości, w imię potrzeby kompletnego podporządkowania jednostki wspólnocie narodowej, rasowej czy kulturowej… etc. Czy takie idee spoleczne są w jakikolwiek sposób porównywalna, symetryczne lub analogiczna do tej idei antyfaszystowskich? Czy w związku z tym, i jedne i drugie zasługują na definiowanie ich jako „ekstremizm” i będące tego konsekwencją ich delegitymizowanie i kryminalizowanie?

Kilka słów o legendarnym środku społeczeństwa

Same podwaliny pod teorię ekstremizmów przygotowała jej starsza siostra, teoria totalitaryzmów. Ta z kolei, zacna idea, której przyświecać miało przeprowadzenie kompleksowego porównania obu totalitarnych systemów, faszyzmu i autorytarnego komunizmu, oddana została w ręce prawicowych naukowców, historyków i znawców nauk politycznych. Jak łatwo było przewidzieć, przepoczwarzyła się błyskawicznie z bardzo ambitnej i wartościowej teorii porównawczej, w upraszczającą i tendencyjną teorię zrównującą oba systemy. Stawiając tym samym fundament pod o wiele dalej idąca, teorię ekstremizmów.

Pierwszym problemem teorii ekstremizmów jest insynuowanie i upowszechnianie istnienia czegoś takiego jak „środek społeczeństwa”. Istnienie takowego dałoby się dosyć szybko i na wiele sposobów zdekonstruować. Jednak dajmy się ponieść fantazji, przenieśmy na moment w perspektywę wyznawców teorii ekstremizmów, i uznajmy, że takowe centrum społeczeństwa istnieje. Otóż po krótkim oględzinach, okazuje się, że ów środek społeczeństwa znajduje się nie gdzie indziej, ale dokładnie tam gdzie stoją poglądy polityczne środowiska, które go definiują. A więc środowiska konstruktorów teorii ekstremizmow. Tak więc, przyglądajac się ponownie temu kto i na czyje zlecenie teorie tę konstruuje, zaczynamy rozumieć, że ów „normalny i harmonijny środek społeczeństwa” jest konserwatywnym, prawicowym, nierzadko nacjonalistycznym pępkiem świata…

Tak więc, stojący w normalnym i harmonijnym środku panowie (o wiele rzadziej panie, co daje dodatkowo do myślenia) definiują ze swojego auto-arbitralnego stanowiska także to co tym środkiem nie jest. To oni wyznaczają też dystans jaki dzieli owe ekstremy od środka społeczeństwa, a dalej, także to, jak należy się z nim obchodzić. Przy użyciu teorii ekstremizmu można więc dziarsko zamiatać na lewo i prawo. A przedewszystkim na lewo…

Teoria ekstremizmów narzędziem w rękach prawicy

I tak, klarują sie dwa zasadnicze cele dla których prawica teorię tę wykorzystuje.

Po pierwsze, przy użyciu jej logiki wspaniale można dyskredytować pewne społeczne tendencje, na przykład te demaskujące i konfrontujące skrajną prawicę. Poprzez koncentrowanie się tylko i wyłącznie na stosowanych środkach (zresztą koncepcyjnie wyselekcjonowanych…) i unikanie jak ognia poruszenia problemu kolosalnych różnic w motywach, ideach i celach, tworzy się symetrię mającą sprawiać wrażenie „naturalnej”. Podczas gdy przyjrzenie się, choćby powierzchowne, owym różnicą, zmieniło by założenia teorii ekstremizmów w ruiny.

Jednak to w ramach tej logiki blokowanie przemarszu ludzi głoszących potrzebę oczyszczenia polskości ze słabych, kolorowych, nie-heteroseksualnych, innych, nie-katolickich czy nie-prawicowych, to akt symetryczny do blokowania przez NOP „Parady Równości”.

To w ramach tej logiki stawianie fizycznego oporu atakującym „narodowcom” jest czynem analogicznym do fizycznego ataku na geja, lewicowca czy żyda, podyktowane homofobią, antysemityzmem, ksenofobią czy nacjonalizmem…

W ramach tej logiki, antyfaszyści i skrajna prawica to ta sama para butów. Jeden lewy, drugi prawy. To w ramach tej logiki antyfaszystowski opór zrównuje się ze skrajnie prawicowym terrorem i wkłada do jednej szuflady z napisem „starcia ekstremistów i huliganów”.

Jednak próby zdyskredytowania ruchu antyfaszystowskiego to dopiero początek. Dyskredytuje się go przecież w jakimś konkretnym celu. Mianowicie po to, aby go odizolować. A taki odizolowany od reszty społeczeństwa ruch antyfaszystowski pasuje wręcz idealnie do przygotowanego dla niego miejsca na matrycy teorii ektremizmów. W ten sposób teoria ta pracuje sama na siebie.

Z której strony zagrożenie?

Efekty działania teorii ekstremizmów mogliśmy w ostatnich tygodniach zaobserwować gołym okiem. Prawicowi populiści zgodnym chórem okrzyknęli antyfaszystów lewicowymi ekstremistami. Wprowadziło to sporo zamieszania w społecznych debatach. Społeczeństwo, które od początku lat 90-ych konsekwentnie ignoruje problem skrajnej prawicy w tym kraju (mającej na swoim koncie już ponad 40 ofiar śmiertelnych i idącą w tysiące ilość innych aktów przemocy) nie zareagowało krytycznie i tym samym zezwoliło na kontynuowanie tej absurdalnej narracji. Postawy antyfaszystowskie są w ten sposób spychane na peryferie. W tym samym czasie, skrajna prawica, po raz kolejny zadomawia się na salonach „społecznego środka”.

To ostatnie jest drugim zasadniczym celem posługiwania się przez prawicę teorią ekstremizmów. Koncentrując uwagę społeczeństwa na problemie antyfaszystowskiego (czy lewicowego) ekstremizmu odwraca się jego uwagę od równoległego procesu narastającego wpływu idei skrajnie prawicowych na życie społeczne. 11 listopada w Warszawie, skierowanie uwagi na antyfaszystów z Niemiec miało odwrócić uwagę od ogromu skrajnie prawicowej przymocy jakiej byliśmy świadkami. Także od problemu coraz bardziej swobodnego zazębiania się i wzajemnego przenikania sił konserwatywnych (PiS) ze skrajnie prawicowymi (ONR, MW). Maszerowanie osób publicznych o poglądach konserwatynych w jednym szeregu z bojówkarzami ugrupowań neofaszystowskich, wcale nie jest szczytem tego procesu, a jedynie jego najzwyklejszym przejawem. Tak samo jak przemianowanie marszu, którego hasłem przewodnim przez kilkanaście lat był slogan „Polska dla Polaków” na „Marsz Niepodległości”. Dzięki temu to polscy neofaszyści stają się tymi, którzy określają czym jest dla tego społeczeństwa niepodległość. A antyfaszyści muszą się tłumaczyć dlaczego blokują tego typu (anty)społeczne procesy.

I tak, krok po kroku, antyfaszyzm staje się ekstremą, a skrajna prawica rozgaszcza się w przestrzeni publicznej knując powoli jak zasiąść ponownie w parlamencie (patrz tekst „Skrajna prawica ponownie w polskim parlamencie?”). Nienawiść do obcych, innych, słabych, a także antysemityzm i homofobia, podtrzymywane są jako część „społecznego środka”, a więc ogólnospołecznej kultury (nie tylko tej politycznej). Jako, że postawy te są zarazem elementami faszystowskiej spuścizny, nasza kultura przesiąku samym neofaszyzmem. Propagowanym bez żadnego zażenowania przez tą „lepszą ekstremę” oraz wspieranym intelektualnie i quasi-naukowo w mediach przez prawicowych populistów.

W tym miejscu wyłania się przed nami jeszcze jeden efekt funkcjonowania teorii ekstremizmów. Wmawiając opinii publicznej, że zagrożenie dla demokracji (czy też „harmonii środka społeczeństwa”) idzie „z lewa” czy „z prawa” (przeważnie „z lewa”…) utrudnia się dostrzeżenie zagrożenia płynącego ze strony elit bądź też właśnie z samego środka społeczeństwa. Ale też dostrzeżenie tego, że zagrożenie to, nie tylko stamtąd płynie, ale też tam często się rodzi.

Ciche przyzwolenie

O teorii ekstremizmów w Polsce się nie mówi. Mówi się za to wiele o samych ekstremizmach. Jeżeli już ktoś w ogóle podejmuje się analizowania tematu to wychodzą z tego opracowania psychologiczne biorące bezkrytycznie samą teorię za punkt wyjścia do dalszych psycho-społecznych rozważań. W ten sposób, całkiem bezinteresownie, teoria ekstremizmów jeszcze bardziej ugruntowywana. Jeżeli zaś chodzi o media to obecnie płynące z nich analizy są przesiąknięte nią na wskroś. Prawda jest taka, że nikt nie podejmuje tematu krytycznie. Nikt nie obnaża istoty tej teorii jako czysto politycznego instrumentu.

Myśląc o tym wszyskim, dziwi postawa niektórych lewicowych celebrytów, którzy dają się co i raz wciągnać w dyskurs narzucony przez teorię ekstremizmów. Nabierają, ciężkiego do wytłumaczenia w jakikolwiek inny sposób, dystansu do ruchu antyfaszystowskiego. Nie dostrzegają oni w niej analogii do słynnej „maczugi komunizmu”, ktorą to samozwańczy i zdefiniowany przez prawicę „środek społeczeństwa” wali po łbie każdego kto skrytykuje kapitalizm z wolnościowej czy lewicowej perspektywy. Dziwi to o tyle, że wydaje się jasne, iż gdy „maczuga komunizmu” przestanie funkcjonować (a przestanie niebawem, gdyż kapitalizm co i raz sam się o to prosi, aby go już więcej nie reanimować), skrajna prawica będzie potrzebowała nowego narzędzia, aby marginalizować jakiekolwiek wolnościowe idee. Teoria ekstremizmów znakomicie się do tego nadaje.

Jej użyteczność jest właśnie ponownie testowana. I to bardzo perfidnie. Na jednym z historycznie najważniejszych ruchów społecznych. Na antifie. Na ruchu antyfaszystowskim.

Lukrecja Sugar

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s