Euro okiem Lukrecji – podsumowanie

3 Lip

Euro okiem Lukrecji

AGAINST BORING FUTBOL
czyli więcej Mario Balotellich

Wszyscy w tym tygodniu podsumowują EURO2012, więc robię to i ja 😉 Oto moi bohaterowie zakończonych mistrzostw.

Zdecydowanym Numerem 1 był dla mnie futbolowy indywidualista i ekscentryk Mario Balotelli. Zresztą nie tylko na boisku. Najpierw, świadom tego co dzieje się na polskich stadionach, wygłosił zdanie, które chciałoby się usłyszeć z ust wszystkich piłkarzy:

„Nie zaakceptuję rasizmu, bo jest nieakceptowalny. Jeśli ktoś rzuci we mnie na ulicy bananem, pójdę do aresztu bo go po prostu zatłukę”

Euro okiem LukrecjiZresztą już nie pierwszy raz Crazy Mario zareagował w adekwatny sposób na rasistowskie prowokacje na stadionach. Kiedy w 2009 roku przed meczem mistrzostw Europy do lat 21 w Rzymie rzucono w jego stronę bananem, Balotelli był zły, że policja przyjechała tak szybko, bo sam miał ochotę poturbować rasistowskich gówniarzy.

Wracając do Euro2012… Crazy Mario, zamiast truchtać w tą i z powrotem w czasie treningu na Stadionie Narodowym, zanudzając kibiców i siebie samego, próbował zestrzelić piłką zawieszony wysoko nad nim telebim. I jak tu człowieka nie polubić? 😉 Niedługo potem zestrzelił faworytów z Niemiec strzelając dwie fantastyczne bramki, zresztą nie byle komu, bo uznawanemu za bramkarza-doskonałego, Manuelowi Neuerowi. Przy obu jego strzałach Neuer padał na kolana… nie tylko w przenośni!

Wreszcie, zamiast płakać razem z kolegami z drużyny po klęsce w finale, Crazy Mario zniknął zaraz po meczu. Prawdopodobnie wziął sobie natychmiastowy zasłużony urlop z dala od futbolowego cyrku, który na dłuższą metę nawet dla piłkarza staje się nie do zniesienia. Zachowanie egoistyczne wobec kolegów z drużyny? A może po prostu pozostałych nie było stać na zejście w wybranym przez siebie momencie?

Bez Balotelliego dzisiejszy futbol byłby dużo mniej spektakularny. Czekam na więcej tego typu postaci na boiskach!
Against boring futbol! 😉

NEW FUTBOL GENERATION
czyli zakaz pedałowania do lamusa

Prandelli against homofobiaMoje wielkie uznanie ma też włoski selekcjoner Cesare Prandelli, który najpierw zadziwił swoich rodaków wprowadzając do reprezentacji dwóch ekscentrycznych napastników, homofobicznego Casano i bojowego antyrasistę Belotelliego, następnie wpłynął na tego pierwszego tak, że ten zmienił swoje żenujące poglądy, aby w końcu obej stali się najatrakcyjniejszym duetem napastników turnieju. Prandelli nie tylko zaskakiwał w trakcie EURO nieszablonowymi zmianami w ustawieniu swojej przetrzebionej przez włoskich Carabinieri drużyny, ale sam zabrał głos w debacie wokół homofobii w futbolu. Po pierwsze, porównał homofobię z rasizmem – w światku futbolu nie koniecznie OBIE formy dyskryminacji są dostrzegane. Po drugie, wyraził nadzieję na rychły coming-out homo-piłkarzy. Po trzecie, zapowiedział swoje wsparcie dla tych, którzy zdecydują się na ten krok.

„Homofobia to rasizm. Musimy bardziej zadbać o wszystkie aspekty jednostek, które żyją swoim życiem, włączając w to sportowców. W świecie piłkarskim i ogólnie sportowym nadal istnieje tabu na temat homoseksualizmu. Każdy powinien żyć w zgodzie ze sobą, swoimi pragnieniami i uczuciami (…) Mam nadzieję, że wkrótce niektórzy zawodnicy zrobią coming-out”

football against homophobiaPodobne deklaracje złożyło całkiem niedawno także kilku młodych piłkarzy reprezentacji Niemiec, wśród nich Manuel Neuer i Mario Gomez. Czasy się zmieniają, a z nimi nawet skostniały świat futbolu. Nowa generacja piłkarzy i działaczy wchodzi na arenę. Homofobiczny rezerwat jaki wytworzył się w świecie futbolu i jego obrońcy z pod znaku „zakazu pedałowania” muszą powoli pogodzić się z faktem, że futbol nie chce pleśnieć razem z nimi.

I’M HERE TO KICK NOT TO SING ALONG
czyli parę słów o Podolskim i Lewandowskim

obowiązki patriotyczne Kilka lat temu Łukasz Podolski jako jeden z pierwszych wszedł na wojenną ścieżkę z przytłaczającym zewsząd ciśnieniem na odprawianie patriotycznych rytuałów w ramach czegoś tak kosmopolitycznego jak futbol. Swoją postawą przypomniał wielu ludziom, że futbol to wciąż dyscyplina sportu a nie kombinat do produkowania przez władze nastrojów społecznych. Krytykowany od lat przez oficjeli piłkarskich i część mediów za to, że nie śpiewa przed meczami hymnu narodowego, wyraził się już kiedyś jasno i wyraźnie:

„Jestem piłkarzem i wychodzę na boisko po to aby grać a nie śpiewać”

W ten sposób rozwiał też teorie tych, którzy twierdzili iż nie śpiewa hymnu niemieckiego dlatego, że po głowie chodzi mu hymn polski. Otóż nie. Podolskiemu nie chodzą po głowie żadne hymny i inne XIX-wieczne obrzędy. Wcale się tego nie wstydzi, postawę swoją uznaje za całkowicie naturalną i konsekwentnie nie ulega presji. Można grać dla reprezentacji, utożsamiać się z nią, nadstawiać za nią kości i piszczele, dawać w ten sposób milionom ludzi trochę radości, ale po co komu do tego potrzebny przymus odprawiania (wymyślonych w poprzednich wiekach) patriotycznych rytuałów.

obowiązki patriotycznePodolski ma zresztą wsparcie swojego selekcjonera. Jogi Loewe od kilku lat jest atakowany przez pewnego starszego, konserwatywnego pana o nazwisku Franz Beckenbauer, za to iż nie zmusza swoich piłkarzy do śpiewania hymnu. Selekcjoner odpowiada ze spokojem, że to indywidualna sprawa każdego piłkarza.

Nic dodać, nic ująć. Reprezentacja to nie wojsko. Boisko to nie koszary. Futbol to nie wojna. Choć znajdą się pewnie i tacy co tak chcą go właśnie w ten sposób pojmować.

obowiązki patriotyczneCo ma z tym wszystkim wspólnego polska gwiazda z Dortmundu? Nie wiem czy ktoś zwrócił uwagę, ale Robert Lewandowski, największa gwiazda polskiej piłki drugiej dekady 21 wieku, pomimo niemiłosiernej presji jaką wytworzono w kraju wokół mistrzostw („wszyscy jesteśmy drużyną narodową”, „cała Polska staje na baczność i śpiewa hymn”, „Boenisch musi się nauczyć hymnu do mistrzostw bo jak nie to…!”, etc) przed meczem z Rosją, zamiast śpiewać o odbieraniu komuś czegoś szablom, tak jak wymagali od niego prezydent, premier, PZPN i redakcje wszystkich brukowców, poprostu sobie pomilczał. Tak to przynajmniej wyglądało w TV. Tym samym zyskał w moich oczach bardzo wiele.

lewy i koniec dyskusjiRobert Lewandowski może się z patriotyzmem utożsamiać albo go odrzucać jako tożsamość wyimaginowaną, przestarzałą lub niepotrzebną, może interpretować swój patriotyzm tak albo inaczej, może go okazywać w ten albo inny sposób, ale swoją postawą zyskał w moich oczach jako człowiek. Jako człowiek ceniący sobie wolność i suwerenność jednostki, potrafiący oprzeć się medialnie i politycznie sterowanym nastrojom i zachowaniom przypominającym czasami odruchy stadne. Poldi doesnt sing alongDo swojego kunsztu piłkarskiego, do którego przekonał mnie już dawno, dorzucił więc dodatkowe walory za które warto go dopingować: za zachowanie indywidualności w atmosferze zespołowej solidarności oraz za pociąg do wolności. Za to samo zresztą cenię Poldiego 😉

WE LOVE YOU, WE LOVE YOU, WE LOVE YOU…
czyli niech żyje futbol po Irlandzku

Za najlepszą drużynę mistrzostw uznałam Irlandię. A konkretnie: drużynę ich kibiców. Przebili wszystkich. Tym, że jak zwykle zamienili stadiony we wspaniałe kilkugodzinne fiesty. irish fans flyerTym, że kibicowali swojej, skazanej na trzykrotne pożarcie drużynie. Tym, że kibicowali jej do ostatniej sekundy każdego meczu, także tego o przysłowiową pietruszkę, a nawet długo po nim. Tym, że rozbroili polską policję w sposób tak skuteczny jak niekonwencjonalny. Tym, że w drodze na mecz Irlandia-Chorwacja w Poznaniu okazali swoją solidarność dla manifestacji „CHLEBA ZAMIAST IGRZYSK” dając pokaz świadomości wobec społecznych paradoksów generowanych przez tego typu komercyjne imprezy. Wreszcie tym, że zgodnie (w liczbie kilkunastu tysięcy) zbojkotowali podczas swojego pobytu w Poznaniu dwa patologiczne bary („U Honzika” i „Brogans”) znane w mieście ze wspierania poznańskich nacjonalistów i neofaszystów.

Irlandzcy kibice udowodnili, iż futbolowy fanatyzm i społeczna świadomość mogą iść ze sobą w parze. Udowodnili też, że antyfaszystowską świadomość mają we krwi. Słyszeliście kiedyś o rasistach czy faszystach na irlandzkich stadionach? Raczej nie. Dlaczego? Gdyż nie ma tam dla nich miejsca. Zresztą, Poznań poszedł za tym przykładem i był w czerwcu 2012 areną wielu sympatycznych akcji…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s