Tag Archives: antifa

Obudź się Polsko – Rewers!

1 Sty

W nowym rokiem pojawił się antyfaszystowski manifest. Pozwoliłam sobie spisać jego tekst i dorzucić pod filmikiem.

Problem narasta.
Zagrożenie jest coraz bardziej wyraźne.
Rozwarstwienie społeczne coraz dotkliwsze.
Perspektywy – dla wielu niejasne.
Frustracja i skłonność do wiary w teorie spiskowe coraz większe.

Skrajna, faszystowska prawica – tylko na to czekała.

Ich strategie – nachalne jak zawsze.
Manifestować siłę, aby przyciagać tych których ta fascynuje.
Gdy siły brak – inscenizować jej obecność na wszelkie sposoby.
Czynić to w miejscach i momentach historycznych,
aby je zawłaszczać.
Narzucać młodzieży autorytarne myślenie. Niepokornych terroryzować.
Wykorzystać kibiców, opanować stadiony.
Zatruć muzykę brunatną nienawiścią.
Straszyć „komunizmem“, „umieraniem polskości“
i „żydowskim spiskiem“ – do skutku, aż uwierzą.
Oswajać symbolikę faszystowską i rasistowską.
Podszywać się pod ruchy społeczne.
być przeciw ACTA, być przeciw GMO, aby zyskać zwolenników.
Wmawiać sobie i innym – antysystemowość.
W rzeczywistości wzmacniać represyjność państwa i policji,
aby społeczeństwo było w pełni kontrolowane,
zastraszone i zaszczute, szare i jednolite.

Cel uświęca środki.
W poniedziałek w garniturze – na występy w Telewizji.
W czwartek z nożem w reku – atakując squaty i mieszkania imigrantów,
W sobotę w tłumie kibiców aby z za ich pleców grozić i wyzywać.
W niedzielę pisząc donosy na uchodźców, hackerów,
kanabowców czy antyfaszystów.

Efekty?
Efekty niestety są.
Są zawsze gdy społeczeństwo śpi,
a media stają się tubą propagadnową faszystowskich demogogów.
Efekty są: faszystowskie struktury we wszyskich miastach,
rasistowska symbolika na setkach ulic.
Pobicia, zastraszenia, terror.
Morderstwo w Białymstoku.
Pogrom na wrocławskim Wagenburgu.
Frajerska i pozbawiona ja moda na nacjonalizm
Faszyści ziejący jadem do tłumów,
na marszach i wiecach publicznych.
Faszyści urządzający historyczne pogawędki
w szkołach i na uczelniach.
Podlasie, Lubelskie, Podkarpacie, Mazowsze…
zaroiło się od faszystowskich mord.

A reakcje? Reakcje są.
Zrodzone w potrzebie obrony wolności.
Sporadyczne ale nieustanne,
Enigmatyczne ale celne.
Brawurowe ale świadome.

I mimo to, brunatna zaraza uparcie prze do przodu.

Nie ma jednej genezy nacjonalizmu i faszyzmu.
Są korzenie ekonomiczne i ideowe.
Są uzależnienia systemowe i jest zwykła siła propagandy.
Jest kryzys, jest kultura autorytarna i jest moc chorych idei.
Nie ma więc jednej recepty na walke z zagrożeniem.
W walce z totalitarną wizją jednostki i społeczeństwa
nie bójmy się różnorodności w ruchu antyfaszystowskim!

Organizujcie się.

Niektórzy uspokajają – „im to przejdzie“.
Historia pokazuje, że najczęściej nie przechodziło.

Niektórzy przekonuja – „zajmie się tym władza“.
Władza ma własne priorytety. Prowadzi grę ze społeczeństwem,
a obecność faszystowskich tendencji bywa częścią tej gry.

Niektórzy tworzą fałszywą symetrię,
Tymczasem, po jednej stronie są oni i totalitarne idee
po drugiej – są ich ofiary, jest wolność i jestescie wy.

Organizujcie się autonomicznie.
– sami dobierając formy działania.
Od budowania wolnościowych projektów,
po niweczenie faszystowskich planów,
od edukacji po działania bezpośrednie,
od dyskretnego monitoringu po głośne demonstracje,
od spotkań z kombatantami po pamięć o ofiarach nacjonalizmu.
Autonomiczne grupy i szerokie koalicje.
Działania lokalne i miedzynarodowe więzi.
Antyfaszystowska kultura i sprawiedliwość społeczna.
Wreszcie: śmiałe odwiedzanie miejsc, w których autorytarne idee się odradzają.
Cokolwiek robisz aby krzyżować szyki faszystom – ma to sens.

Są nas tysiące – czas działać.
Ogłaszamy alarm – niech trwa.

Fotograficzne impresje z faszystowskich szeregów

19 List

Faszyści z ONR kierują bojówkami na Marszu Niepodległości
Kolejny „Marsz Służalczego Poddania się Polskich Kibiców Politycznym Wizjom Winnickiego, Zawiszy i Holochera” za nami. Pora chyba na fotograficzne impresje także z mojej strony. O tym dlaczego akurat „fotograficzne”, za chwilę. Najpierw dwa słowa o tytułowym zdjęciu. Widzimy na nim działaczy ONR ze sztandarem w dłoniach podżegających nakręcony na nacjonalizm tłumek do działania. To zdjęcie dedykuje tym wszystkim, którzy twierdzą, że niedorajdy z ONR będąc organizatorami Marszu „Niepodległości” nie mają nic wspólnego z przemocą i ulicznym terrorem w Warszawie.

Niedorajdy? Tak. Niewinne żuczki? Nie bardzo…

xxx

W ostatnich tygodniach zastanawiałam się ile felietonów trzeba będzie jeszcze napisać i ile faktów przedstawić aby jakaś część społeczeństwa zrozumiała wreszcie dokąd zmierza i co knuje skrajna prawica w tym kraju. Wygląda na to, że faszystowscy liderzy przyszli w samą porę z pomocą. Decydując się na odkrycie kart i wezwanie tłumów do działania – czytaj: wieszania lewaków i pedałów (czytaj: terroryzowania wszystkich swoich wrogów) nie pozostawili złudzeń. Faszyzm po polsku odkrył twarz, stał się niezaprzeczalnym faktem. Winnicki objawił się w roli roztrzęsionego z podniecenia Hitlerka, Kowalski w roli charyzmatycznego Mussoliniego, Zawisza i Holocher choć jeszcze pracują nad swoim wizerunkiem, także nie pozostawili złudzeń co do tego, że są ludźmi niezrównoważonymi i nieobliczalnymi w roli przywódców tłumu. Nazwania polskiego faszyzmu po imieniu unikają dziś już tylko jego wierni od kilku lat adwokaci – od Ziemkiewiczów po Terlikowskich. Jednak i oni zaprzeczają już w sposób nerwowy i spazmatyczny. A to dlatego, iż doskonale zdają sobie sprawę czyimi adwokatami siebie uczynili. Także dlatego, iż zdali sobie sprawę z tego w jakim konktekście, ich nazwiska przejdą do historii.

Ktoś mógłby zapytać, jaka jest właściwie rola Lukrecji w obliczu nowej rzeczywistości, w której faszystowskie plany ONR i spółki wyszły już na jaw. Co do jednego mogę zapewnić wszystkich faszystów między Odrą a Bugiem. Zwłaszcza tych, których moje felietony mierziły do tego stopnia, że urządzili na mnie polowanie w całym kraju. Na ile skuteczne, to widać 😉

Pragnę was zapewnić – mam jeszcze wiele do powiedzenia 😉 i nie ustanę w deptaniu wam po piętach.

Jednak w tych dniach, gdy odpowiedzialność pisania o strukturach i planach skrajnej prawicy podźwignęło trochę więcej osób, w tym kilku zawodowych dziennikarzy, pozwolę sobie jeszcze na serię zdjęciowych impresji.

Jeden 11-listopadowy akt opisałam już na wstępie.
A poniżej? No cóż… na pierwszym planie jeden z wielu polskich „patriotów”, nie do końca wiadomo dlaczego przebrany za żabę, pozdrawia charakterystycznym gestem przemawiającego z trybuny honorowej Artura Zawiszę.

No comment.

Polscy Faszyści na Marszu Niepodległości

W tym miejscu pragnę dziękować wszystkim fotografom nadsyłającym i udostępniajcym swoje zdjęcia antyfaszystowskim bloger(k)om. Brawo -tak trzymać!

Festiwal MAGYAR SZIGET – węzeł kontaktowy dla polskiej skrajnej prawicy

21 Czer

skrajna prawica

Wakacyjna Mekka europejskiej skrajnej prawicy
SO MUCH SCUM IN ONE PLACE

Już za kilka tygodni kolejna edycja węgierskiego festiwalu Magyar Sziget, w tłumaczeniu „Węgierska Wyspa”. Festiwal z roku na rok urasta do rangi swoistej Mekki dla europejskiej skrajnej prawicy. Organizowany jest on wspólnymi siłami przez aktywistów Jobbik’u, HVIM oraz innych skrajnie prawicowych węgierskich organizacji. Jobbik jest znaną u nas partią nacjonalistyczną, która wytworzyła w ostatnich latach na Węgrzech atmosferę społeczną, w której dochodzi do nieustannych aktów przemocy wobec mniejszości. HVIM czyli „Ruch 64 Komitaty” to rasistowska organizacja młodzieżowa, której celem jest nie tyle „krzewienie węgierskiej kultury” (jak sami się reklamują) ile podkreślanie wyższości „węgierskości” nad innymi kulturami, dążenie do ekspansji terytorialnej Węgier oraz oczyszczanie narodu węgierskiego z „obcych naleciałości”.

Saga i ONRZ organizacją tą coraz bliższe kontakty utrzymują polscy narodowcy. Na współpracy z HVIM bardzo zależy biedakom z ONR, jednak zostali oni w ostatnich 2-3 latach uprzedzeni przez swoich konkurentów z Młodzieży Wszechpolskiej. Ci ostatni od dwóch lat dostają już nawet oficjalne zaproszenie na imprezę. Jako, że obie organizacje, ONR i MW, mają od jakiegoś czasu mocne ambicje polityczne (parlamentarne) kwestia pierwszeństwa w kontaktach z węgierską skrajną prawicą stała się prestiżowa. ONR, uważając MW za organizację bez kręgosłupa (dającą pupy na lewo i prawo, wypierającą się stadionowych chuliganów, współpracującą z policją, etc) zabiega o przejęcie węgierskich kontaktów, którymi z kolei MW wcale nie zamierza się zbytnio dzielić. To m.in. z tego powodu obie organizacje wysyłają z roku na rok coraz liczniejsze delegacje na słynny festiwal. Do walki wręcz jeszcze nie doszło, ale rywalizacja jest coraz bardziej ostra. Zresztą nie tylko na tym polu. Póki co w meczu wyjazdowym MW kontra ONR wynik 3:0.

magyar szigetSwoje osobne kontakty i interesy na Węgrzech mają też oczywiście członkowie NOP oraz Autonomiczni Nacjonaliści. Działacze NOP wykorzystują festiwal Magyar Sziget przede wszystkim jako możliwość spotkania neofaszystowskich ugrupowań z zachodu Europy (m.in. włoska Forza Nuova) niedopuszczając do nich MW i ONR. Interesy AN sięgają jeszcze innych sfer, bliższych ideom i grupom NS, dotyczą kontaktów ze skrajną prawicą z Serbii oraz kontaktów muzycznych i kibolskich. Łatwo więc zrozumieć jak ważnym Jarmarkiem stał się dla polskiej skrajnej prawicy ten festiwal i dlaczego rasistowskie pielgrzymki z kraju na „Węgierką Wyspę” są coraz liczniejsze.

skrajna prawicaWśród organizatorów festiwalu sama prominencja węgierskiej skrajnej prawicy. Gyula György Zagyva, członek Jobbiku oraz lider HVIM, słynny m.in. z ciągłego nawoływania do waśni na tle narodowościowym. Także László Toroczkai, założyciel i mózg HVIM, znany m.in. z tego, że jako jeden z nielicznych wtajemniczonych otrzymał od Andersa Breivika pozdrowienia oraz kopię słynnego „breivikowego manifestu”, na krótko przed tym jak ten zamordował 77 młodych imigrantów i lewicowców na wyspie Utoya.

Lista organizatorów i patronów festiwalu jest długa i sama w sobie dająca wiele do myślenia. Doskonale można sobie wyobrazić z jakich środowisk wywodzi się obsługa oraz ochrona imprezy. Także to, na jakie działania przeznaczany jest z niej dochód. Najbardziej intrygujący jest mimo wszystko dobór występujących tam zespołów. Jednak zanim do niego przejdę, kilka słów o konwencji wydarzenia. Nie da się bowiem ukryć, iż owa rosnąca wewnątrz europejskich ruchów neofaszystowskich popularność festiwalu nie wynika tylko z atmosfery panującej obecnie na Węgrzech, ale również z samej konwencji imprezy.

Neonaziści, faszyści, narodowcy, kompani Breivika
WELCOME EVERYBODY

Magyar Sziget jest festiwalem bardzo otwartym 😉 Otwartym dla wszystkich białych nacjonalistów, w imię idei budowania silnej „północnej cywilizacji” jak można wyczytać w deklaracji samych organizatorów.

skrajna prawicaKonwencja festiwalu, ale także jego oferta polityczna, szeroka gama zaproszonych gości oraz dobór zespołów muzycznych, mają na celu przyciągnąć zarówno środowiska nacjonalistyczne, neofaszystowskie, nazistowskie jak i wszelkie ruchy rasistowskie. Wszyscy mają się tam czuć dobrze, nawzajem inspirować i przesiąkać ideami. Przedstawiciele najróżniejszych organizacji skrajnie prawicowych, od tych zajmujących się sianiem ksenofobicznego zamętu w parlamentach, przez tych od szerzenia ulicznego terroru, aż po paramilitarne rasistowskie organizacje, mają się ze sobą mieszać zapominając o problemach tak natury ideologicznej jak historycznej.

magyar szigetNazwa festiwalu jest tu kwintesencją samej idei. To powstająca na kilka dni mini-planeta. Zamknięta dla świata strefa. Połączenie koszar, święta wina, obozu treningowego i nacjonalistycznego jarmarku, tylko dla wyznawców „białej supremacji”. Wszelkie neofaszystowskie odchyły welcome. Wszyscy inni mają trzymać się z dala.

skrajna prawicaI tak stoiskach nacjonalistycznego jarmarku symbol Falangi wisi obok Swastyki, flaga Polski obok flagi nazistowskiej Trzeciej Rzeszy, chłopaki w koszulkach z logiem SS tańczą razem z chłopcami w koszulkach z polskim orłem w koronie, emblematy Blood & Honour, mieczyki Chrobrego, germańskie, neopogańskie i faszystowskie runa, krzyże celtyckie, symbole katolickiego fundamentalizmu i „słowiańskiej siły” oraz wszystkie inne symbole narodowego radykalizmu i innych współczesnych odmian neofaszyzmu mieszają się tworząc swoiste brunatne multi-kulti. Działacze zbrojonych rasistowskich grup jak Combat 18 czy „Betyarsereg” dyskutują przy węgierskim winie wspólne strategie z liderami nacjonalistycznych ugrupowań z całego kontynentu. Na scenie pojawia się ZJEDNOCZONY URSYNÓW, a więc„patriotyczny” (pseudo)hip-hop z Warszawy, który w zeszłym roku jako pierwszy zespół z polski zhańbił się biorąc udział w tej imprezie. Na tej samej scenie pojawia się też pierwsza gwiazda europejskiej sceny neonazistowskiej, SAGA, po której koncertach od dynamicznego hajlowania zapewne niejednemu naszemu narodowemu-radykałowi wyleciała już ręka w stawie łokciowym.

skrajna prawicaDyskusje i koncerty odbywają się w namiotach. W jednym z namiotów wspomniany już we wstępie do felietonu László Toroczkai (kompan Breivika) głosi, że jest gotowy strzelać z Kałasznikowa do niektórych członków rządu. W tle, liderzy Młodzieży Wszechpolskiej, w tym sam prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, Witold Tumanowicz, robi sobie zdjęcia z nazistowską piosenkarką Sagą. Chwilę potem dwóch członków paramilitarnej organizacji skrajnie prawicowej o nazwie „Betyarsereg” („Armia tych poza prawem”) werbuje do swoich jednostek, a jeden z nich, Zsolt Tyirityan, otwarcie mówi o tym, że nadeszła pora aby brać za broń i mordować bez skrupułów. Gdzieś obok polscy nacjonaliści prezentują istotne aspekty rozwoju, strategii i potencjału skrajnej prawicy w Polsce zapraszając wszystkich zgromadzonych do przybycia na Marsz Niepodległości, co też miało miejsce. Wszędzie są do nabycia adekwatne gadżety, chociażby znaczki z podobizną Adolfa Hitlera i Rudolfa Hessa czy logiem Ku-Klux-Klanu.

neonaziściTak było w roku 2011. Rodzinna atmosferka, wszyscy wiedzą doskonale co ich łączy i po co tam są. Przed wyjazdem masa rodzinnych zdjęć i ostatnia wymiana kontaktów mailowych. Dzięki kilku inteligentnym węgierskim i brytyjskim dziennikarzom, którzy przemycili się na teren festiwalu w zeszłym roku i my mamy wgląd w krajobraz tej węgierskiej wysepki. To właśnie na ich obszernych relacjach, a także na informacjach byłych polskich nacjonalistów, którzy w ostatnich 2 latach wypięli się na swoich głupawych kolegów (niestety wciąż tylko jednostki, ale jakże dobry przykład) służąc obecnie za nieocenione źródło ciężko dostępnych faktów, opieram się w tym felietonie. Ale opieram się także na informacjach wiszących od tygodni bezpośrednio na stronie Festiwalu. Wszystkie trzy źródła są zgodne co do jednego: Magyar Sziget przyciąga coraz więcej skrajnej prawicy z Polski. O tym dlaczego tak jest, pisałam już powyżej. Według aktualnych oszacowań, w tym roku, w dniach 10-15 lipca do Węgier wybiera się od 80 do 150 naszych narodowców ze wszystkich większych miast Polski.

Z „Węgierskiej Wyspy” na „Marsz Niepodległości”
RETURN TICKET PLEASE

Marsz NiepodległościKonwencja festiwalu się sprawdza. Skrajnie prawicowy, biały folklor „bez granic” buduje u uczestników poczucie rośnięcia w siłę. Sprzyja zawieraniu zaufanych kontaktów wykorzystywanych następnie do całorocznych działań. Zeszłoroczny, udział w węgierskim festiwalu członków ONR, MW (sama śmietanka) i AN (czyli naszych Anachronicznych Nieudaczników 😉 ) dał plon w postaci udziału neofaszystów z całej Europy w 11 listopadowym „Marszu Niepodległości” w Warszawie. Dowodem na to były liczne, osobiste relacje z wydarzenia jakie ukazały się po 11.11.11 na skrajnie prawicowych, neofaszystowskich portalach w całej Europie, m.in. na Węgrzech, Chorwacji, Serbii, Czechach, Ukrainie czy w Niemczech. Nacjonaliści, neofaszyści i nazi-chuligani z tych krajów, wzięli udział w „Marszu Niepodległości” na zaproszenie polskich narodowych radykałów, tak jak oni zapraszani są na Magyar Sziget.

Saga, Kategorie C i polska Tormentia na jednym koncercie
SURPRISE?

TormentiaTegoroczny Magyar Sziget odbędzie się w dniach 10-15 lipca i zmienia nieco swoją formułę. Między innymi ze względu na coraz większe zainteresowanie i napływ gości z zagranicy. I tak, według nowej formuły pierwsze 2 dni festiwalu (10-11.07) okraszą muzycznie wykonawcy zagraniczni. Ta część festiwalu nosić będzie nazwę „Festiwal Boreal” pozostając integralną częścią Magyar Sziget (można nabyć karnet na oba odcinki). Należy to rozumieć jako braterski gest ze strony węgierskiej skrajnej prawicy wobec neofaszystowskich „bratanków” w pozostałych częściach kontynentu. Kolejne dni (12-15.07) to już występy tylko i wyłącznie rodzimych gwiazd węgierskiej skrajnej prawicy.

Pierwsza część festiwalu zapowiada się wyjątkowo intrygująco. Otóż oprócz wydarzenia o nazwie „Europejski Okrągły Stół”, w którym wezmą udział przedstawiciele skrajnej prawicy m.in. z Polski, Włoch, Chorwacji, Hiszpanii i Bułgarii (czyżby miała powstać nowa mapa Europy?) na głównej scenie wystąpią w legendarny niemiecki KATEGORIE C, legendarna SAGA oraz polskie gwiazdy „patriotycznego” rocka, TORMENTIA i INVASION.

Cóż można powiedzieć o tych wykonawcach? Całkiem sporo…

skrajna prawicaKATEGORIE C jest swoistą legendą wśród niemieckich neonazistów. To grający od wielu lat zespół z Bremy, ściśle związany ze środowiskiem tamtejszych, organizujących się na stadionie, neofaszystów. Aby móc przez tyle lat odbywać swoje koncerty zespół występuje pod różnymi nazwami (strategia stosowana także przez polskie zespoły neofaszystowskie) ostatnio pod nazwą „Hungrige Woelfe” („Wygłodniałe Wilki”). Dwóch członków Kategorie C występuje też w zespole „Nahkampf” („Krótki Dystans”) kapeli ze stajni „Blood & Honour”. Wokalista Kategorie C, Hannes Ostendorf, znany niemiecki neonazista, zasłynął m.in. ze swojego udziału w podpaleniu w Bremie domu zamieszkałego przez uchodźców. Kategorie C ma jawnie rasistowskie teksty, wymierzone m.in. w czarnoskórych zawodników piłkarskiej reprezentacji Niemiec. Zespół występuje regularnie na koncertach organizowanych przez NPD. Próbując wybielić nieco swój image, Kategorie C próbuje robić wokół siebie otoczkę apolitycznego chuligańskiego zespołu. Jednak co i raz wychodzą na jaw ich powiązania ze zorganizowanymi neonazistowskimi strukturami. W marcu 2012 Kategorie C popadli w niełaskę ANONYMOUS, którzy w ramach swoich „antyfaszystowskich piątków” (w każdy piątek hakowano jedną stronę niemieckich neofaszystów) zhakowali stronę zespołu.
Anonymous vs. skrajna prawica
Przejdźmy do kolejnej gwiazdy wieczoru, wykonawcy o pseudonimie SAGA. To szwedzka wokalistka będąca ikoną europejskich neofaszystów. Nigdy nie stroniła od nazistowskiej symboliki, znana z pozdrawiania swojej publiczności gestem hajlowania, znana z wykrzykiwania ze sceny „Sieg Heil”, znana z tego, że nie traktuje tych zachowań jako taniej prowokacji ale jako wyraz swoich przekonań. To właśnie stąd ta wielka miłość jakim darzą ją neofaszyści od Moskwy przez Warszawę aż po Londyn. Anders Breivik w swoim masakrycznym manifeście przywoływał nie tylko swoje sympatie do polskich organizacji narodowo-radykalnych, ale poświęcił też całe trzy strony na zachwyty odnośnie twórczości Sagi, by wreszcie zakończyć:

“Motivational music tracks, artist: Saga“ (Motywacja muzyczna, artysta: Saga).

Skrajna prawicaSama Saga koncentruje się w swoich tekstach na walce białej rasy o przetrwanie. Cytat z jej utworu:

„…Najwyższa rasa, która kiedykolwiek stąpała po Ziemi umiera,
jest zagrożona, biały człowiek walczy ze swoim upadkiem…”

… i tak dalej i tym podobnie. Któż (poza Breivikiem) nie chciałby występować razem z tą artyską? Ale to jeszcze nie wszystko. Jak reklamują organizatorzy festiwalu, Saga przygotowała na tegoroczną edycję Magyar Sziget specjalny program. Będą to utwory zespołu SKREWDRIVER, które wykona na tym konkretnym koncercie.

SkrewdriverPrzypomnijmy: na wspólnym koncercie z polskimi „patriotycznymi” zespołami: TORMENTIA i INVASION.

skrajna prawicaZastanawiam się właśnie czy jest potrzeba opisywania czym był dla neonazistów zespół SKREWDRIVER i jego lider Ian Stuart (na zdjęciach). To legendy neofaszystowskiego rocka drugiej połowy XX wieku, a dziś już obiekty kultu całej faszyzującej prawicy. Jeżeli zastanowić by się nad tym czy jakiś współczesny neofaszystowski wykonawca w Europie mógłby zostać uznany za spodkobiercę SKREWDRIVER’a, w sensie odgrywania tak silnej roli w krzewieniu rasizmu w Europie, to właściwie na myśl przychodzi tylko jedna osoba: SAGA.

Biedna, poturbowana Tormentia
NEW MODEL OF PATRIOTS

A przed Sagą wystąpią ulubieńcy naszej sceny (krypto)faszystowskiej „Invasion” i „Tormentia”. Tak, tak… to ta sama TORMENTIA, której poturbowanie przez antyfaszystów jakiś czas temu wywołało tak dużo zamieszania na nacjonalistycznych forach. Antyfaszyści dosyć skutecznie uniemożliwili Tormentii wzięcie udziału w kolejnym nacjonalistycznym koncercie. Aby odwrócić uwagę od problemu organizowania (krypto)faszystowskich i rasistowskich koncertów, nacjonaliści zarzucili wówczas antyfaszystom, że poturbowali „patriotycznych” rock-manów z Tormentii. No cóż, jeżeli ktokolwiek miał wówczas jakiekolwiek wątpliwości o jakim patriotyźmie Tormentii i ich fanów jest mowa, dziś mieć ich już nie może. Popularna Antifa wiedziała doskonale z kim ma do czynienia. Patriotyzm zespołu Tormentia (oraz zespołu Invasion) należy mierzyć tą samą miarką co patriotyzm prezesa Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, Witolda Tumanowicza (z MW) pozującego do zdjęć z Sagą czy też z patriotyzmem największej hip-hopowej żenady nad Wisłą, zespołu Zjednoczony Ursynów, który wystąpił na Magyar Sziget w zeszłym roku (gdzie również grała i hajlowała Saga). To patriotyzm na miarę Iana Stuarta, nieżyjącego już lidera zespołu Skrewdriver. To patriotyzm na miarę fanatycznej neofaszystki Sagi. To patriotyzm na miarę wyrachowanego rasisty Breivika. To patriotyzm na miarę ludzi polujących na rosyjskich kibiców. To patriotyzm na miarę uczestników Marszu Niepodległości wymachujących na ulicach Warszawy siekierami i wydzierających się: Raz-Sier-PeM! Raz-Mło-TeM!

Neofaszystowska forma patriotyzmu
VOICE OF THE PATRIOTS

Robert Winnicki i Młodzież Wszechpolska na Magyar SzigetPrzy okazji wychodzi też na wierzch podszyty (krypto)faszyzmem „patriotyzm” ogromnej większości polskich narodowych radykałów. Zespół TORMENTIA jest w tym momencie najbardziej wziętym zespołem naszej nacjonalistycznej gawiedzi. Mamy więc do czynienia ze swoistym kultem zespołu grającego na jawnie nazistowskich spędach z jawnie faszystowskimi wykonawcami. Najlepszym dowodem na to jest fakt, iż Tormentia w drodze na neofaszystowski Magyar Sziget” zamierza dać koncert w Lublinie na drugiej edycji tzw. „Voice of the Patriots”. Koncert ma się odbyć 30 czerwca w lubelskim klubie Graffitti. Czy właściciele, bywalcy i pracownicy klubu wiedzą jakie zespoły i dla jakiej publiczności występują w ich klubie? Poprzedni koncert z cyklu „Głos Patriotów” współorganizował sam rzecznik prasowy ONR, Marian Kowalski (vel Miriam „Siłka” Kowalski). Chcecie wiedzieć ile osób z Lublina wybiera się na koncert Tormentii na Węgry? Dzwońcie do rzecznika i pytajcie. Zapewniam was, że jest doskonale poinformowany.

Jak widać zespoły grające pod szyldem „patriotyzmu” na imprezach organizowanych przez ONR, grywają też z niemieckimi zespołami neofaszystowskimi (Kategorie C) i nikomu w niczym to nie przeszkadza. Powiem więcej – nie ma w tym także nic odkrywczego. Przed wojną Roman Dmowski marzył o tym aby być drugim Mussolinim. W trakcie wojny polscy narodowcy dokładali swoje trzy grosze do mordowania i eksterminacji polskich Żydów. Od dziesięciu lat, w Białymstoku, polscy nacjonaliści obnoszą się nazistowskimi symbolami i malują swastyki. Od kilku lat polscy Autonomiczni Nacjonaliści stylizują się na niemieckich neofaszystów (opisane w jednym z poprzednich felietonów). A odwieczne przygłupy z ONR oraz ich kultowe zespoły bratają się z neofaszystowskimi i nazistowskimi kolegami z za zachodniej granicy. Pewna ciągłość jest więc zachowana. A nawet kultywowana.

Neofaszyzm bez krępacji czyli pohajlować na potęgę
GIVE ME ONE „SIEG!” – I GIVE YOU ONE „HEIL!”

W ten sposób pogrzebać należy też mit niewinności „salutu rzymskiego”, którego to polscy narodowcy tak nagminnie używają, a przyłapani za każdym razem tłumaczą, że jest on częścią polskiej tradycji narodowej. W ich głowach pewnie i jest, nie zamierzam z tym polemizować, bo dialog z (krypto)faszystami to wybitnie jałowe zajęcie.

Natomiast dla całego społeczeństwa informacja płynąca z tegorocznego programu Magyar Sziget 2012 może być tylko jedna: polscy narodowi-radykałowie hajlują i robią to chętnie wraz z neonazistami i rasistami z innych krajów. Robią to dlatego, że hajlowanie (czy też „rzymski salut”… ależ proszę bardzo) jest historycznie międzynarodowym pozdrowieniem całego faszyzującego nurtu: od NSDAP po NPD, od Sagi po Breivika, od Blood & Honour po ONR, od Skrewdrivera po Tormentie.

Różnica jest tylko taka, że są kraje i miejsca, w których społeczne przyzwolenie na wszelkie neofaszystowskie ideologie, gesty i symbole jest mniejsze oraz takie, w których jest spore. Na Węgrzech w ostatnich latach nikt się specjalnie nie musi z neofaszyzmem krępować: ani w słowach, ani w gestach, ani w czynach. Festiwal Magyar Sziget i jego przybudówka, Festival Boreal, ma wręcz akumulować i animować te tradycje. Można się spierać co do różnic pomiędzy rumuńskim faszyzmem, agresywnym szwedzkim nacjonalizmem i polskim narodowym radykalizmem, ale gdy chłopcy stają ramie w ramie i wspólnie entuzjastycznie hajlują, drżąc jednocześnie na myśl o sile jaką w tym (mokrym) momencie stanowią, to wszelkie tego typu dywagacje muszą zejść na dalszy plan. Europejska skrajna prawica jest neofaszystowska, choć przeważnie zarazem krypto-faszystowska. Polska skrajna prawica także. I to coraz bardziej.

W Polsce trwa obecnie batalia o to czy symbolika skrajnie prawicowa, neofaszystowska i rasistowska (rzymski salut, krzyż celtycki, falanga, slogan „white patriot”, symbol „zakaz pedałowania”) wejdzie na stałe do krajobrazu naszych ulic czy nie. Póki co nasi narodowcy szykują się do pielgrzymki na Węgry aby poprzebywać wśród swoich, pohajlować na potęgę i porobić rzeczy, na które tutaj, póki co, wciąż nie ma przyzwolenia. Jadą tam po to aby poczuć się tak jak chcieliby czuć się i tutaj. Lukrecja mówi: Niedoczekanie wasze!

Lukrecja

PS. Tegoroczny festiwal Magyar Sziget kończy się w PIĄTEK TRZYNASTEGO… Jego uwieńczeniem są walki w klatce (jak na każdym szanującym się festiwalu krzewiącym kulturę węgierską 😉 ). Nie pozostaje nic innego jak tylko życzyć naszym pielgrzymom soczystych kontuzji, otwartych złamań kończyn oraz porządnych wstrząśnień domniemanych mózgów jako ostatniej możliwej terapii na dolegające im kompleksy. Panowie, walczcie aż do śmierci. Choćby i za kraj 😉
skrajna prawica

Polska skrajna prawica i ich zabawa w anty-kapitalizm (czyli 1 maja w Warszawie)

26 Kwi

narodowy radykalizm

Powyższe zdjęcie ma być tylko relaksującym wstępem do mniej relaksującego felietonu…

Otóż, wreszcie jest. Popularny trend wśród neofaszystów w Niemczech i Czechach zawitał i do nas.

Autonomiczni Nacjonaliści pojawili się w Niemczech już blisko 10 lat temu. To młodzi neofaszyści niemieccy, którzy nie chcąc wstępować w szeregi NPD postanowi wcielać rasistowskie, neofaszystowskie idee na swój własny sposób. To nowe oblicze skrajnej prawicy, które zdążyło w ostatnich latach zasłynąć ze swojej szczególnej brutalności, zaintrygowało oczywiście i polskich neofaszystów. Około roku 2009 trend zawitał i do nas. Krok po kroku zadomowił się już w kilku większych i paru mniejszych miastach. Polscy skinheadzi spod znaku NS znudzeni od lat stagnacją we własnych szeregach przejęli z entuzjazmem nową koncepcję niemieckich neofaszystów. I skopiowali ją 1:1. Wystarczy spojrzeć na zamieszczone obok fotografie niemieckich i warszawskich Autonomicznych Nacjonalistów aby się zorientować, że nie pokusili się nawet na wymyślenie własnego pomysłu na banery. A skoro przejęli modę to starają się także nadążyć za nowymi trendami ideowymi wytyczanymi przez niemieckich AN.

niemieccy neofaszysci autonomiczni nacjonalisci z niemiec
autonomiczni nacjonalisci z warszawy narodowi socjaliści

I tak, Polska skrajna prawica, zorganizowana w grupach AN (zwanych w środowiskach wolnościowych „Anabolicznymi Naziolami”) i reklamująca się jako „nowoczesny nacjonalizm”, próbuje ostatnio wzorem swoich kolegów z Niemiec wymyślić anty-kapitalizm z prawej strony. Przykładem tego jest wezwanie do marszu w dniu 1 maja przeciwko „globalizacji, wyzyskowi i multikulturalizmowi”.
Wymyślanie skrajnie prawicowego anty-kapitalizmu znamy już z przeszłości i przeszło ono do niej pod nazwą narodowego-socjalizmu. To zresztą jest też idea z której wywodzą się i pod którą w dużej części podpisują się środowiska organizujące skrajnie prawicową majówkę pod obłudną nazwą „Młodzież potrzebuje alternatywy”.

Cóż, nie będę tu przypominała dorobku narodowego-socjalizmu. Raczej przypomnę jakim to nie lada wyzwaniem natury społeczno-filozoficznej jest próba krytyki kapitalizmu z perspektywy nacjonalistycznej. Wystarczy przyjrzeć się zarówno genezie jak i samej naturze kapitalizmu, aby zrozumieć, że zarówno doktryny skrajnie prawicowe jak i sam kapitalizm budują na tych samych hierarchicznych wartościach podporządkowania słabszych silniejszym czy na tych samych pryncypiach wykluczenia, negując tym samym idee społecznej solidarności i walki właśnie z wszelkimi wykluczeniami, dyskryminacją i o sprawiedliwość społeczną, które są podstawą antykapitalistycznego oporu.

Pozorowanie anty-kapitalizmu ze strony skrajnej, narodowej prawicy, to nic innego jak znana już z historii ponowna próba zredukowania problemu kapitalizmu do pewnej wytypowanej grupy ludzi, którzy za nim stoją (to PO! to żydzi! To imigranci! …). To kolejna próba utożsamienia anty-kapitalizmu z antysemityzmem, albo inaczej: budowania owego „anty-kapitalizmu” na antysemityzmie.

Polscy narodowcy bardzo lubią pozorować swój dystans w stosunku do innych ruchów faszystowskich (tych współczesnych jak i tych historycznych). Jednak w swoich ideach i propagandzie niczym się od nich nie różnią, może poza wpisywaniem owych neofaszystowskich, radykalno-narodowych haseł w polski kontekst. Akurat ich wersja „anty-kapitalizmu” najlepiej to uwidacznia.

Jednym z filarów skrajnie prawicowej wersji „anty-kapitalizmu” jest swoisty „antyglobalizm” z perspektywy nacjonalistycznej. Sprowadza się on do spłaszczonej do granic wytrzymałości analizy, która brzmi mniej więcej tak: skoro przyczyną pogłębiającego się kryzysu kapitalizmu jest cyrkulacja międzynarodowego kapitału, to jedynym wyjściem z sytuacji jest nacjonalizm. Albo jeszcze krócej: skoro kapitalizm jest zjawiskiem ponadnarodowym, to anty-kapitalizm musi mieć wymiar narodowy/nacjonalistyczny.
Czy można być aż tak głupim, aż tak naiwnym, żeby samemu w to wierzyć? Otóż nie.

Z faktu, iż kapitalizm jest relacją opierającą się na formach własności oraz organizacji produkcji i zarządzania własnością społeczną, a przez to jest motorem wyzysku i niesprawiedliwości społecznej funkcjonującym niezależnie od aspektów narodowo-tożsamościowych, nasi narodowi-radykałowie doskonale zdają sobie sprawę. Tak, tak.

A więc to nie głupota. A jeśli nie głupota to co? Odpowiadam. To brak logicznych możliwości i podporządkowanie logiki potrzebom propagandy.

Powyższego paradoksu nacjonaliści starają się nie dostrzegać gdyż uznanie go, grozi nie tylko obnażeniem bezsensowności anty-kapitalizmu z pozycji narodowo-radykalnych, ale też konsekwentnym dopisaniem idei nacjonalistycznych do tych, które nomen-omen podbudowują kapitalistyczny byt, z którym tak bardzo chcieli by walczyć (no właśnie, czy aby na pewno?!). Zresztą to datego, w swojej odezwie, nacjonaliści maskują swoje „anty-kapitalistyczne” zapędy za sloganem „anty-systemowości”. Kwestię tego jak mają się ciasne i opresyjne idee nacjonalistyczne do anty-systemowości pozostawię bez komentarza.

Dodatkowo nacjonaliści, zdając sobie sprawę z miernoty własnej krytyki kapitalizmu, wzywają w swojej pierwszomajowej odezwie do oporu przeciwko policyjnej przemocy. Oczywiście pomijają już jakąkolwiek analizę przyczyn obecnej aktywności aparatu policyjnego, gdyż po jej uwzględnieniu musieliby konsekwentnie wezwać do oporu wobec wszelkich prawicowych, autorytarnych, pro-państwowych ideologii, a przede wszystkim do anty-kapitalistycznego oporu z pozycji wolnościowych. Wygodniej jednak być przeciwko „policyjnej przemocy” budując pod nią fundament…

Anty-kapitalizm skrajnej prawicy jest więc mieszanką trzech elementów:

– wezwaniem do odbudowy silnego autorytarnego państwa regulującego w sposób biurokratyczno-nacjonalistyczny kwestie gospodarcze;
– posegregowaniem kapitalistycznego wyzysku w Europie na narodowe segmenty;
– ponownym rozbudzeniem ksenofobicznej i rasistowskiej nagonki w kraju, przede wszystkim o anty-semickim i anty-imigracyjnym zabarwieniu, chociaż pojawiają się też pierwsze elementy islamofobii;

niemieccy neofaszysci Autonomiczni nacjonalisci

autonomiczni nacjonalisci warszawa
Uważny obserwator dostrzeże tu zarówno nawiązania do historycznych idei NS (jeszcze tych z przed holokaustu) jak również do PRL-owskiej wizji „anty-kapitalizmu” gdzie kapitalistyczny wyzysk także nie był rozwiązany a właśnie funkcjonował w sposób stricte narodowy, scentralizowany, podporządkowany państwu i nie raz sięgał do argumentów nacjonalistycznych i antysemickich.

Co to ma wspólnego z anty-kapitalizmem? Co z anty-systemowością? Co ze sprawiedliwością społeczną? Co z jakąkolwiek alternatywą dla ludzi młodych?

Kompletnie nic. To zagrożenie dla wolności – przynajmniej tej sfery, której ludziom nie odebrał jeszcze kapitalizm.

„Anty-kapitalizm” w wykonaniu nacjonalistów może się przysłużyć tylko jednej pozytywnej sprawie: odkrywając ich obłudę. W tym sensie warty jest opisywania czy wręcz reklamowania z odpowiednim komentarzem.

Skrajna prawica nigdy nie miała żadnych godnych uwagi społecznych rozwiązań w kontekście kapitalizmu (ani zresztą w żadnym innym kontekście). Wyjście z sytuacji prowadzi u niej zawsze albo do zamknięciem się na obcych (imigrantów, żydów…) albo wręcz ataku na nich. Z kolei „solidarność”, do której nacjonaliści również obłudnie się odwołują, dotyczy tylko i wyłącznie osób wybranych, należących do zamkniętego na obcych „narodowego klanu zaakceptowanych”. W rzeczywistości owa nacjonalistyczna „solidarność” i ów skrajnie prawicowy „anty-kapitalizm” prowadzą do podtrzymania i ponownej legitymizacji samych mechanizmów wyzysku, a więc kwestii własności oraz formy kontroli i zarządzania własnością społeczną.

Szamocząc się ze swoją pro-systemową anty-systemowością nacjonaliści prześcigają samych siebie. Ich bezsilność na tym polu jest tak wielka iż kopiują już nawet plakaty grup anarchistycznych doklejając jedynie swoje puste hasła co ilustruje doskonale poniższy przykład opublikowany niedawno na stronie centrum informacji anarchistycznej (http://cia.media.pl/jak_skapy_onr_pozalowal_grosza_na_wlasnego_grafika):
nacjonalistyczne niedorajdy

I jeszcze jedno zasadnicze pytanie.

Jak wygląda zaangażowanie nacjonalistów w walkę z agresywnym kapitalizmem poza próbą postawienia pierwszomajowego propagandowego akcentu?

Odpowiedź. Nie wygląda w ogóle.

Środowiska wolnościowe, anarchistyczne, antyfaszystowskie i lewicowe prowadzą od lat intensywną działalność społeczną, m.in. lokatorską i pracowniczą, blokują eksmisje i współorganizują strajki. Natomiast nacjonaliści? Oni tymczasem zajmują się dzieleniem pracowników na bardziej i mniej polskich, wspieraniem rozwoju coraz bardziej policyjnego państwa a przede wszystkim atakowaniem środowisk anarchistycznych i antyfaszystowskich propagujących antykapitalistyczne alternatywy do wszechobecnego konsumpcjonizmu czy terroru płacowego i czynszowego (m.in. squaty, spółdzielnie, kooperatywy spożywcze, kolektywy pracownicze, niekomercyjne centra kultury, autonomiczne projekty społeczne, etc). Swoimi atakami na te projekty (do których dochodzi w ostatnim czasie w wielu miastach kraju – Lublinie, Warszawie, Poznaniu…) narodowi-radykałowie pokazują, że to nie o anty-kapitalizm im chodzi ile o ukierunkowanie swojej nienawiści. Raz na lewaków, raz na żydów, raz na homoseksualistów, raz na imigrantów. Akurat właśnie warszawscy AN starają się być szczególnie „anty-kapitalistyczni” na tym polu co opisywałam już w pewnym felietonie kilka miesięcy temu ( https://lukrecjasugar.wordpress.com/2012/02/21/warszawscy-chlopcy-i-ich-male-brudne-88/ )

Autonomiczni nacjonaliści terroryzuja przeciwnikow ACTATyle o 1 maja organizowanym przez „nowoczesnych nacjonalistów”.

Może jeszcze trzy słowa komentarza:
Jeden wielki szwindel!
I jeszcze cztery podsumowania:
Brunatne gówno w nowym opakowaniu, które gdzieś pod spodem zawsze wygląda tak samo…

narodowy radykalizm

Dwa tygodnie temu antyfaszyści na demonstracji w Białymstoku ogłosili:

„Nacjonalizm oddajemy na złom!”

Lukrecja dodaje: A razem z nim najlepiej od razu i kapitalizm.
Jeden drugiego wart.

Tak tak… antyfaszystowski recyckling ponad wszystko!

Po kolejnych wydarzeniach w Białymstoku nikt już nie może zaprzeczyć

11 Kwi

antifa Białystok
Cóż ja mogę napisać po ostatnich doniesieniach z Białegostoku o kolejnych ofiarach terroru polskich neofaszystów. Na pewno nie będę pisała felietonu, gdyż takie momenty wzywają do działania, a nie komentowania czy analizowania. Na komentowanie był i na analizę zapewne będzie jeszcze czas. W tej chwili ograniczę się jedynie do kilku precyzyjnych stwierdzeń:

Nikt w tym kraju nie ma prawa już głosić, że nie mamy problemu ze skrajną faszyzującą prawicą! Każda osoba, która to od teraz uczyni weźmie na siebie odpowiedzialność za dalsze akty terroru!

Atakują, sieją terror i mordują ci sami ludzie, których widzieliśmy demonstrujących 11 listopada w Warszawie na marszu („niepodległości”) organizowanym przez ONR i Młodzież Wszechpolską. Nie ważne czy organizują się w tych organizacjach czy dla odmiany w Blood & Honour, albo nawet nie przynależą do żadnych struktur – istotne jest, że podążają tą samą drogą, uważają się za NARODOWYCH RADYKAŁÓW, działają w tym samym interesie, stanowią część tego samego frontu: skrajnej faszyzującej prawicy!

Znam tylko jeden skuteczny sposób na uporanie się z polskim wcieleniem faszyzmu – utworzenie silnego ruchu społecznego o klarownym antyfaszystowskim zabarwieniu, odbudowanie antyfaszystowskiej postawy społecznej.

Zachęcam wszystkie czujące i myślące osoby w tym kraju do działania!

Każdy/a z nas ma swój własny sposób na antyfaszystowską działalność, a każdy sposób jest tak samo dobry.
Ważne aby nie stać biernie, aby nie być jedynie obserwatorem/ką, gdyż na tym właśnie żerują faszyści.

Za każdym razem, gdy się pojawią odbierać komuś wolność, pokażmy im gdzie jest ich miejsce!

antifa Białystok

Kto o tym opowie? (białostocki komentarz)

28 Mar

11 listopada narodowcy z siekierami
W niedzielę wieczorem (25 marca), kiedy pisałam swój poprzedni felieton podsumowujący antyfaszystowskie i wolnościowe wystąpienia ostatnich dni, dokładnie w tym samym czasie w Białymstoku grupa neofaszystów próbowała zamordować człowieka ormiańskiego pochodzenia. Media poświęciły temu zdarzeniu trochę miejsca więc przypomnę tylko kluczowe fakty:

Zrobili to w grupie.
Użyli do tego noży, prawdopodobnie też maczety.
Całe zdarzenie zaplanowali czyniąc je tym samym kolejnym aktem terroru.
Zrobili to na kilka dni przed procesem, w który najprawdopodobniej byli zamieszani i podczas którego KTOŚ mógłby ich obciążyć za podobne wyczyny w przeszłości.

I co teraz?!

Ciało policyjne wypełni swój „społeczny obowiązek” definiując to zdarzenie („pobicie z poważnym uszkodzeniem ciała” lub „próba zabójstwa”) i zajmie się swoimi procedurami.

Ciało prokuratorskie wypełni swój „społeczny obowiązek”, wrzucając na taśmę prawdopodobieństwo „próby usunięcia niewygodnego świadka” i weźmie się za papierkową robotę.

Ciało dziennikarskie wypełni swój „społeczny obowiązek” wprowadzając wątek „brutalnego gangu neonazistów z Białegostoku” i skupi się na tym, aby odpowiednio długo wzbudzał on zainteresowanie. Tak – zainteresowanie.

Każde z tych działań niewątpliwie odsłoni przed nami skrawek prawdy o tym, co dzieje się w Białymstoku. Ale co z tego?! Na kim spoczywa społeczny obowiązek zajęcia się społecznym kontekstem, genezą i konsekwencjami tej historii?!

Kto stanie na wysokości zadania i opowie o tym, że w tym kraju organizuje się i działa kilka tysięcy osób o skrajnie prawicowych poglądach, a wśród nich setki zdolnych do brutalnej przemocy w ramach materializowania tych poglądów?

Kto opowie o tym, że to nie tylko Białystok, ale także kilkadziesiąt innych miast w Polsce, w których dochodzi do rasistowskich, homofobicznych i nacjonalistycznych aktów terroru i że Białystok wyróżnia się tu jedynie intensywnością?

Kto opowie o tym, że istnieją struktury organizacyjne, takie jak ONR, NOP, OSN, MW i inne lokalne grupy, które biorą tych ludzi pod swoje skrzydła i przedstawiają jako wojowników o lepszą Polskę?

Kto opowie o tym, że politycy niektórych partii politycznych i parlamentarzyści pojawiają się na wspólnych marszach z tymi ludźmi (11.11.11) dając im w ten sposób moralne przyzwolenie oraz poczucie, że to co robią to coś słusznego i wzniosłego?

Kto wreszcie opowie o tym, że bezustanne budowanie nastrojów patriotycznych podsyca nastroje nacjonalistyczne, w imię których właśnie pojawiają się noże oraz przede wszystkim dłonie, które te noże ściskają i tną nimi skórę i narządy wewnętrzne imigrantów?

I kto pokaże związek „białostockich zdarzeń” z problemami natury społeczno-ekonomicznej, które sprzyjają rozwojowi tego typu tendencji?

Jest tylko jedna instytucja w tym kraju, która bierze na siebie ten zaniedbany obowiązek społeczny i o tym opowiada. Antif@.

Tak, Antif@ to zrobi, po raz kolejny. I po raz kolejny, nie łudząc się nawet, że ktoś jej wysłucha, wróci do swojej codziennej działalności. Działalności, dzięki której, w wielu miastach Polski, narodowi radykałowie nie rozwinęli jeszcze skrzydeł tak jak ci w Białymstoku. A i tam nie mogą tego robić na taką skalę na jaką by sobie życzyli.

Z rąk polskich neofaszystów, czy jak sami wolą się określać, „narodowych radykałów”, zginęło w ostatnich latach kilkadziesiąt osób. Akty terroru idą w tysiące. Na zdjęciu otwierającym ten felieton zamieszczam kolejny tego dowód. Dostrzeżecie na nim jednego z narodowych radykałów biegającego 11 listopada 2011 po placu Konstytucji z siekierą w dłoni. Kogo szukał? Homoseksualisty? Cygana? Anarchistki? Antyrasisty? Transwescyty? Feministki? Imigranta? Żyda? Komunistki? Muzułmanina?

Takich zdjęć istnieje wiele. Takich sytuacji jeszcze więcej.
To nie tylko Białystok.

Jeśli chcemy coś zrobić, aby próba morderstwa Oxena nie pozostała bez echa, zawiązujmy lokalne antyfaszystowskie porozumienia. Grupy, projekty, inicjatywy. Organizujmy antyrasistowską solidarność. Tylko ona jest w stanie rozbroić nacjonalistyczny mob.

Wiosna trwa. Jej piękno chwilowo prysło.
27 marzec 2012

@@@

WAŻNA ERRATA DO FELIETONU – Z 29.03.2012

Białystok raz jeszcze – głos z wewnątrz

W felietonie dotyczącym ostatnich aktów terroru w Białymstoku, starałam się zwrócić uwagę na dwa problemy. Pierwszy, że antyfaszyści są jedyną grupą społeczną, która traktuje zagrożenie w sposób adekwatny. Drugi, że sprawy w Białymstoku z jednej strony zaszły już bardzo daleko, z drugiej, że Białegostoku nie możemy traktować jako miasta na innej planecie, gdyż podobne sytuacje zaczynają się dziać coraz częściej także w innych regionach kraju.

Nie sądzę, żebym się myliła w tym co napisałam. Jednak głos z samego Białegostoku, który pojawił się w komentarzach nadesłanych po opublikowaniu tego felietonu, stał się dla mnie na tyle ważnym doprecyzowaniem oszacowania sytuacji na Podlasiu, że postanowiłam opublikować go w tej oto formie:

„Sytuacja w Białymstoku jednak nie do końca przypomina tą w innych miastach.

Tylko w Białymstoku zapisy z monitoringu znikają 30minut potym jak naziści przeprowadzą akcję w centrum miasta (patrz: sprawa Oxena, za którą skazuje się go na 2 lata).

Tylko w Białymstoku PREZYDENT miasta ściska się publicznie z liderem lokalnych neonazistów promując ich jako młodych chłopaków zbierających podpisy w walce o lepsze drogi na Podlasiu, finansując stowarzyszenie zarządzane przez tych ludzi o „pięknej” nazwie “Dzieci Białegostoku”.

Tylko w Białymstoku policja łapiąc znanego i wieloletniego działacza Blood & Honour (podczas prowokacji jakiej dokonał razem z kompanami pojawiając się w punkcie zbiórki antyfaszystowskiej demonstracji w 2010) z białym proszkiem stwierdza, że to aspiryna, a gdy sędzia prosi o analizę laboratoryjną, dziwnym trafem proszek się gubi w magazynie prokuratury.

Pan Tomek “Dragon” Piętka stał się już tak medialny, że nawet w TV pokazywali go jako przedstawiciela Kibiców.

Narodowy radykalizmBiałystok to nie jest takie samo miasto jak inne nasze polskie miasta. Rządzi się swoimi prawami, a kto ma na ten temat krytyczne zdanie kończy jak Oxen i inni, którzy mniej lub bardziej świadomie stanęli na drodze nazistowsko-policyjnej koalicji”

Dziękuję za ten komentarz. Mój felieton bez niego nie jest wiele wart. Ile jest wart sam komentarz bez powyższego felietonu pozostawiam już ocenie czytelników tego bloga.

Lukrecja

Antyfaszystowski powiew wiosny rozwiał skrajnie prawicową demagogię

25 Mar

Antifa Lublin
Elba demo
Manifestacje wolnościowe i antyfaszystowskie w ostatnich dniach, mimo iż zorganizowane w sposób spontaniczny przerosły swoją liczebnością i przygniotły swoim przekazem usilne próby skrajnej prawicy przytulenia się do protestów społecznych. W minionym tygodniu ONR próbował, żerując na syndykalistycznej kampanii o nazwie „Dni Gniewu” dopisać swoje nacjolistyczne hasła do realnych protestów społecznych.
Nic z tego. Akcje narodowców skończyły się kompletnym fiaskiem, podczas gdy prawdziwe dni gniewu, o przekazie wolnościowym, antyautorytarnym, antyfaszystowskim, przetoczyły się w ostatnich kilku dniach przez Warszawę, Lublin, Poznań i Frankfurt nad Odrą. Wszędzie tam wolnościowcy i antyfaszyści wyszli na ulice wypełniając je prospołecznymi hasłami i usuwając z nich skrajnie prawicową, rasistowską i krypto-faszystowską demagogię.

POZNAŃ – MEZALIANS NA MOŚCIE ROCHA! ONR W ROLI STATYSTÓW W ANTYFASZYSTOWSKIM DNIU GNIEWU

poznan dni gniewuAntyfaszystowska wiosna rozpoczęła się w Poznaniu w środę 21 marca. Zgromadzenie pod zapożyczoną od środowisk anarchistyczno-syndykalistycznych nazwą „Dni Gniewu”, zainicjowała słynna na cały kraj ze swojej radykalnej-nieporadności, 5-OSOBOWA BRYGADA WIELKOPOLSKA ONR. Jak wieść niesie, w ostatnich godzinach przed rozpoczęciem pikiety, kontrolę nad akcją odebrała im jednak garstka krzykaczy z Młodzieży Wszechpolskiej (nieoficjalna konkurencja dla ONR w walce o podporządkowanie skrajnej prawicy w kraju). Pikieta na moście Rocha przyciągnęła aż 😉 kilkunastu mieszkańców Poznania. Frekwencję uratowali niezastąpieni kibice, którzy także przybyli w liczbie kilkunastu. Mimo to, od początku protestu sprawiali oni wrażenie poważnie zadumanych dylematem, co ich właściwie łączy z nacjonalistycznymi oszołomami z ONR i MW. poznan antifaAle na tym jeszcze nie koniec mezaliansu na moście Rocha! Najliczniejszą i zarazem najgłośniejszą grupą, która pojawiła się na akcji byli poznańscy wolnościowcy i antyfaszyści, którzy śmieszny i podporządkowany celom propagandowym „gniew” polskich „narodowców” przekształcili w interesujący moment społecznego napięcia.

Ostatecznie, do rzeki Warty wpadła nie tylko kukła Tuska, ale i Kaczyńskiego, a całe wydarzenie dopiero wtedy nabrało logicznego przekazu: przeciwko klasie politycznej jako takiej – solidarnie ze wszystkimi uciskanymi, niezależnie od narodowości, pochodzenia czy orientacji seksualnej!

WARSZAWA – WOLNE MIASTO DLA WOLNYCH LUDZI!

Dwa dni później, w piątek 23 marca, wiosna dotarła do stolicy. Centrum miasta przeszła dwu-tysięczna głośna manifestacja w obronie centrum kultury niezależnej. Hasłami przewodnimi manifestacji były „NIE MA ELBY BEZ OGNIA!” oraz „Najpierw Ludzie potem Zyski”. Zamiast opisywać to wydarzenie, które odbiło się tak wielkim echem w mediach, prezentuję kilka obrazków i fragmenty oświadczeń środowisk antyfaszystowskich z Warszawy (Warszawska Akcja Antyfaszystowska) i Śląska (Śląskie Środowisko Antyfaszystowskie), które aktywnie wsparły tę mobilizację.

Elba demo„Warszawskie środowisko antyfaszystowskie od lat reaguje na wszelkie przejawy dyskryminacji w naszym mieście: na dyskryminację i przemoc o podłożu rasistowskim, nacjonalistycznym czy homofobicznym, stosowaną przez środowiska skrajnie prawicowe, jak również na dyskryminację o podłożu ekonomicznym, stosowaną przez uprzywilejowane grupy społeczne i wspierające ich instytucje państwowe, a wymierzoną w ludzi o ograniczonych środkach do życia i samoobrony. Dyskryminacja ta objawia się m.in. pozbawianiem ludzi przestrzeni do życia, odcinania im możliwości aktywności kulturalnej czy też utrudniania prowadzenia działalności społecznej (…) Dlatego też solidaryzujemy się ze wszelkimi działaniami mającymi na celu utrzymanie projektu „Elba”! WARSZAWA WOLNA OD ZMORY NACJONALIZMU, SAMOWOLI ŚWIATA BIZNESU I POLICYJNEGO TERRORU. Wraz z tysiącami Warszawiaków mówimy: Ręce precz od Elby! Wolne miasto dla wolnych ludzi!”

„Jako ludzie tworzący niezależne centra społeczne oraz kulturalne wyrażamy nasz sprzeciw wobec przedmiotowego traktowania i podejścia do ludzi, którzy własną, codzienną, nieodpłatną pracą przyczyniają się do rozwoju życia społecznego oraz kulturalnego miasta w jakim tworzą się oddolne kolektywy (…) Każda możliwa próba zniszczenia, wysiedlenia, bezpodstawnego oczerniania miejsc i ludzi, przyczyniających się do rozwoju i powstawania centrów kultury niezależnej, samopomocy i samoorganizacji, wzbudzi sprzeciw i natychmiastową reakcję w ich obronie. Elba zostaje. Solidarność naszą bronią! Śląskie Środowisko Antyfaszystowskie

LUBLIN – TYDZIEŃ ANTYRASIZMU UWIEŃCZONY GŁOŚNĄ MANIFESTACJĄ W SERCU MIASTA

antifa lublinW sobotę 24 marca w samym centrum Lublina około stu osób ze środowisk antyrasistowskich i antyfaszystowskich w sposób głośny i dobitny wezwało mieszkańców miasta do wzmożonej aktywności anty-rasistowskiej i antyfaszystowskiej. W akcji wzięło udział około dziesięciu lokalnych projektów i inicjatyw gotowych stawić czoła problemowi skrajnej prawicy w Lublinie. Grupki lubelskich neofaszystów, które marzyły o zakłóceniu przebiegu akcji spotkały się z jednoznacznymi reakcjami antyfaszystów i cała ich aktywność tego dnia sprowadziła się do nerwowego dreptania i charakterystycznego poruszania żuchwami. Tym razem nie było już hajlowania przed ratuszem. W niczym nie pomogły też sprowadzone ze Stalowej Woli posiłki, które miały wziąć udział w zastraszeniu uczestników zgromadzenia. Zciągnięci przez lubelskich kolegów nacjonaliści ze Stalowej Woli dostarczyli zgromadzonym antyrasist(k)om jedynie wiele uciechy. Zwłaszcza jeden z ich liderów, znany ze swojej dosyć kontrowersyjnej jak na neofaszystę, aparycji. Ubrany i ostrzyżony na punkowca z początku lat 80-ych próbował „przyłączyć się” do akcji 🙂 Lukrecja gratuluje kreatywności! Następnym razem proponuję dla odmiany dreadziki i koszulkę z nadrukiem ‚No Future’. Przynajmniej przekaz będzie autentyczny 😉

FRANKFURT – WSPÓLNIE PRZECIW NACJONALISTYCZNEJ NAGONCE

Wiosna i antyfaszyzm, nie znają granic 🙂 Także w tę sobotę, 24 marca, antyfaszyści z zachodnich regionów Polski wzięli udział w kolejnej skutecznej blokadzie marszu skrajnej prawicy. Po udanej listopadowej blokadzie w Warszawie (przyp. Marsz organizowany przez ONR i MW nie został wpuszczony do centrum stolicy) oraz kolejnej spektakularnej blokadzie przemarszu skrajnej prawicy w Dreźnie (w lutym tego roku niemiecka skrajna prawica po trzeci raz z rzędu nie przemaszerowała tym miastem) setki antyfaszystów z Niemiec i Polski zablokowały skrajną prawicę we Frankfurcie nad Odrą. Kilkuset niemieckich narodowych radykałów (wśród nich NPD oraz wybitnie ostatnio brutalni niemieccy Autonomiczni Nacjonaliści) przeszło jedynie kilkaset metrów po czym musiało się ugiąć pod siłą społecznego sprzeciwu. Zablokowane zostały wszystkie ulice, którymi mogli poprowadzić swój haniebny przemarsz. Do blokad przyłączyły się nie tylko grupy polskich antyfaszystów, ale też polscy studenci z Uniwersytetu Viadrina oraz związkowcy z naszego kraju, ramie w ramie ze związkowcami z Frankfurtu.
Blokada we Frankfurcie była nie tylko skuteczna, ale i przełomowa. Mimo fatalnego niezrozumienia dla wkładu niemieckich antyfaszystów w walce ze skrajną prawicą w Europie, niezrozumienia które mogliśmy dostrzec podczas solidarnej listopadowej wizyty tych środowisk w Warszawie, współpraca ruchów antyfaszystowskich z Niemiec i Polski jest nieunikniona w kontekście wzrostu aktów terroru ze strony skrajnej prawicy w obu krajach. Frankfurt był tego najlepszym dowodem.

Pięknie się zaczęła wiosna tego roku…