Tag Archives: faszyzm

Obudź się Polsko – Rewers!

1 Sty

W nowym rokiem pojawił się antyfaszystowski manifest. Pozwoliłam sobie spisać jego tekst i dorzucić pod filmikiem.

Problem narasta.
Zagrożenie jest coraz bardziej wyraźne.
Rozwarstwienie społeczne coraz dotkliwsze.
Perspektywy – dla wielu niejasne.
Frustracja i skłonność do wiary w teorie spiskowe coraz większe.

Skrajna, faszystowska prawica – tylko na to czekała.

Ich strategie – nachalne jak zawsze.
Manifestować siłę, aby przyciagać tych których ta fascynuje.
Gdy siły brak – inscenizować jej obecność na wszelkie sposoby.
Czynić to w miejscach i momentach historycznych,
aby je zawłaszczać.
Narzucać młodzieży autorytarne myślenie. Niepokornych terroryzować.
Wykorzystać kibiców, opanować stadiony.
Zatruć muzykę brunatną nienawiścią.
Straszyć „komunizmem“, „umieraniem polskości“
i „żydowskim spiskiem“ – do skutku, aż uwierzą.
Oswajać symbolikę faszystowską i rasistowską.
Podszywać się pod ruchy społeczne.
być przeciw ACTA, być przeciw GMO, aby zyskać zwolenników.
Wmawiać sobie i innym – antysystemowość.
W rzeczywistości wzmacniać represyjność państwa i policji,
aby społeczeństwo było w pełni kontrolowane,
zastraszone i zaszczute, szare i jednolite.

Cel uświęca środki.
W poniedziałek w garniturze – na występy w Telewizji.
W czwartek z nożem w reku – atakując squaty i mieszkania imigrantów,
W sobotę w tłumie kibiców aby z za ich pleców grozić i wyzywać.
W niedzielę pisząc donosy na uchodźców, hackerów,
kanabowców czy antyfaszystów.

Efekty?
Efekty niestety są.
Są zawsze gdy społeczeństwo śpi,
a media stają się tubą propagadnową faszystowskich demogogów.
Efekty są: faszystowskie struktury we wszyskich miastach,
rasistowska symbolika na setkach ulic.
Pobicia, zastraszenia, terror.
Morderstwo w Białymstoku.
Pogrom na wrocławskim Wagenburgu.
Frajerska i pozbawiona ja moda na nacjonalizm
Faszyści ziejący jadem do tłumów,
na marszach i wiecach publicznych.
Faszyści urządzający historyczne pogawędki
w szkołach i na uczelniach.
Podlasie, Lubelskie, Podkarpacie, Mazowsze…
zaroiło się od faszystowskich mord.

A reakcje? Reakcje są.
Zrodzone w potrzebie obrony wolności.
Sporadyczne ale nieustanne,
Enigmatyczne ale celne.
Brawurowe ale świadome.

I mimo to, brunatna zaraza uparcie prze do przodu.

Nie ma jednej genezy nacjonalizmu i faszyzmu.
Są korzenie ekonomiczne i ideowe.
Są uzależnienia systemowe i jest zwykła siła propagandy.
Jest kryzys, jest kultura autorytarna i jest moc chorych idei.
Nie ma więc jednej recepty na walke z zagrożeniem.
W walce z totalitarną wizją jednostki i społeczeństwa
nie bójmy się różnorodności w ruchu antyfaszystowskim!

Organizujcie się.

Niektórzy uspokajają – „im to przejdzie“.
Historia pokazuje, że najczęściej nie przechodziło.

Niektórzy przekonuja – „zajmie się tym władza“.
Władza ma własne priorytety. Prowadzi grę ze społeczeństwem,
a obecność faszystowskich tendencji bywa częścią tej gry.

Niektórzy tworzą fałszywą symetrię,
Tymczasem, po jednej stronie są oni i totalitarne idee
po drugiej – są ich ofiary, jest wolność i jestescie wy.

Organizujcie się autonomicznie.
– sami dobierając formy działania.
Od budowania wolnościowych projektów,
po niweczenie faszystowskich planów,
od edukacji po działania bezpośrednie,
od dyskretnego monitoringu po głośne demonstracje,
od spotkań z kombatantami po pamięć o ofiarach nacjonalizmu.
Autonomiczne grupy i szerokie koalicje.
Działania lokalne i miedzynarodowe więzi.
Antyfaszystowska kultura i sprawiedliwość społeczna.
Wreszcie: śmiałe odwiedzanie miejsc, w których autorytarne idee się odradzają.
Cokolwiek robisz aby krzyżować szyki faszystom – ma to sens.

Są nas tysiące – czas działać.
Ogłaszamy alarm – niech trwa.

Reklamy

Fotograficzne impresje z faszystowskich szeregów

19 List

Faszyści z ONR kierują bojówkami na Marszu Niepodległości
Kolejny „Marsz Służalczego Poddania się Polskich Kibiców Politycznym Wizjom Winnickiego, Zawiszy i Holochera” za nami. Pora chyba na fotograficzne impresje także z mojej strony. O tym dlaczego akurat „fotograficzne”, za chwilę. Najpierw dwa słowa o tytułowym zdjęciu. Widzimy na nim działaczy ONR ze sztandarem w dłoniach podżegających nakręcony na nacjonalizm tłumek do działania. To zdjęcie dedykuje tym wszystkim, którzy twierdzą, że niedorajdy z ONR będąc organizatorami Marszu „Niepodległości” nie mają nic wspólnego z przemocą i ulicznym terrorem w Warszawie.

Niedorajdy? Tak. Niewinne żuczki? Nie bardzo…

xxx

W ostatnich tygodniach zastanawiałam się ile felietonów trzeba będzie jeszcze napisać i ile faktów przedstawić aby jakaś część społeczeństwa zrozumiała wreszcie dokąd zmierza i co knuje skrajna prawica w tym kraju. Wygląda na to, że faszystowscy liderzy przyszli w samą porę z pomocą. Decydując się na odkrycie kart i wezwanie tłumów do działania – czytaj: wieszania lewaków i pedałów (czytaj: terroryzowania wszystkich swoich wrogów) nie pozostawili złudzeń. Faszyzm po polsku odkrył twarz, stał się niezaprzeczalnym faktem. Winnicki objawił się w roli roztrzęsionego z podniecenia Hitlerka, Kowalski w roli charyzmatycznego Mussoliniego, Zawisza i Holocher choć jeszcze pracują nad swoim wizerunkiem, także nie pozostawili złudzeń co do tego, że są ludźmi niezrównoważonymi i nieobliczalnymi w roli przywódców tłumu. Nazwania polskiego faszyzmu po imieniu unikają dziś już tylko jego wierni od kilku lat adwokaci – od Ziemkiewiczów po Terlikowskich. Jednak i oni zaprzeczają już w sposób nerwowy i spazmatyczny. A to dlatego, iż doskonale zdają sobie sprawę czyimi adwokatami siebie uczynili. Także dlatego, iż zdali sobie sprawę z tego w jakim konktekście, ich nazwiska przejdą do historii.

Ktoś mógłby zapytać, jaka jest właściwie rola Lukrecji w obliczu nowej rzeczywistości, w której faszystowskie plany ONR i spółki wyszły już na jaw. Co do jednego mogę zapewnić wszystkich faszystów między Odrą a Bugiem. Zwłaszcza tych, których moje felietony mierziły do tego stopnia, że urządzili na mnie polowanie w całym kraju. Na ile skuteczne, to widać 😉

Pragnę was zapewnić – mam jeszcze wiele do powiedzenia 😉 i nie ustanę w deptaniu wam po piętach.

Jednak w tych dniach, gdy odpowiedzialność pisania o strukturach i planach skrajnej prawicy podźwignęło trochę więcej osób, w tym kilku zawodowych dziennikarzy, pozwolę sobie jeszcze na serię zdjęciowych impresji.

Jeden 11-listopadowy akt opisałam już na wstępie.
A poniżej? No cóż… na pierwszym planie jeden z wielu polskich „patriotów”, nie do końca wiadomo dlaczego przebrany za żabę, pozdrawia charakterystycznym gestem przemawiającego z trybuny honorowej Artura Zawiszę.

No comment.

Polscy Faszyści na Marszu Niepodległości

W tym miejscu pragnę dziękować wszystkim fotografom nadsyłającym i udostępniajcym swoje zdjęcia antyfaszystowskim bloger(k)om. Brawo -tak trzymać!

Tajemnica Andersa Breivika

17 Kwi

Breivik ONR salut rzymski

Widzieliście to?

Wychodzi na to, że Anders Breivik ukrywa swoje polskie pochodzenie!

Na wstępie do swojego procesu w Oslo, Anders Breivik zaskoczył wszystkich obywateli naszego kraju pozdrawiając osoby zgromadzone na sali sądowej tradycyjnym pozdrowieniem polskich narodowych radykałów, tzw. „salutem rzymskim”.

Polscy neofaszyści od lat przekonują wszystkich, że za każdym razem gdy hajlują mają na myśli „salut rzymski”. Jest to nic innego jak strategia normalizowania faszystowskiej symboliki, która stała się domeną polskiej skrajnej prawicy.

Kierownik główny ONR, Przemysław Holocher w swoim niedawnym orędziu odnośnie hajlowania:

Salut rzymski jest tradycyjnym pozdrowieniem, którego używali nasi przodkowie i tego będziemy się trzymać…

Lukrecja pozwoli sobie dokończyć…

… a przodkowie, których mam na myśli to członkowie ONR i Falangi z lat 30-tych, którzy jawnie przyznawali się do swoich faszystowskich poglądów. Mało tego, wcielali je w życie. To w tej tradycji budujemy dziesiejszy ONR…

W innym miejscu tego samego orędzia kierownik dodaje:

Gestu tego używano w wielu krajach – Polsce, Hiszpanii, Rumunii (…) i nie po to by pozdrawiać Hitlera, lecz po to by pozdrawiać siebie na wzajem…

Lukrecja uzupełnia:

… Tak jest! Faszyści w tych krajach w ten właśnie sposób wzajemnie się pozdrawiali. I to wzajemne pozdrawianie się kultywowane jest do dziś, a używa się go wyłącznie w szeregach organizacji skrajnie prawicowych i neofaszystowskich na całym świecie. W Niemczech, Polsce, Rosji, USA… i Norwegii.

I w każdym z tych krajów neofaszyści będą się upierali, że jest to ich pozdrowienie. Ale skoro kierownik twierdzi, że „salut rzymski” to pozdrowienie właśnie POLSKICH narodowców to wygląda na to, że Breivik zataił przed światem swoje pochodzenie.

Inne wytłumaczenie faktu, dlaczego Breivik zdecydował się na ten gest przed kamerami jest następujące:

Chciał w ten sposób faktycznie pozdrowić wszystkich swoich ideowych pobratymców w Europie. Wśród nich także polskich narodowych radykałów, do których odwoływał się już w swoim manifeście, z panem Holocherem na czele.

Tak czy siak, Lukrecja mówi:
Salut rzymski? – Złam tę rękę!

Breivik ONR salut rzymski

Grunt to skrajnie prawicowa rodzinka

11 Kwi

ONR i Blood and Honour to jedna familia
W najbliższą sobotę przekonamy się o tym, że „białostockie klimaty” propagowane są w tym społeczeństwie jak Polska długa i szeroka. Podczas gdy na Podlasiu polscy faszyści z „Blood & Honour” (część z nich przemalowuje się obecnie na styl Autonomicznych Nacjonalistów, bo taka w kraju zapanowała moda) urządzają regularne polowania na „wrogów narodu”, ulicami Katowic przemaszerują ich koledzy po fachu, czyli narodowi-radykałowie z ONR.

Obóz Narodowo Radykalny, chcąc aby odbierano go jako poważną organizację, usilnie ukrywa przed społeczeństwem swoje kontakty z Blood & Honour. Tymczasem kontakty te są bardzo żywe. Poza obiektywami kamer ma miejsce współpraca wszystkich skrajnie prawicowych ugrupowań: B&H, ONR, Autonomicznych Nacjonalistów, Młodzieży Wszechpolskiej etc. Współpraca mająca na celu zapędzenie tego społeczeństwa w stronę skrajnie prawicowych doktryn. Wspópraca mająca dać efekty w postaci zastraszenia wszelkich oponentów. W repertuarze m.in. paramilitarne przemarsze (sobota 14.04 w Katowicach) czy akty terroru (Białystok – na porządku dziennym).

ONR i Combat18Aby się o tej współpracy przekonać wystarczy obejrzeć zdjęcia z 11-listopadowych manifestacji sprzed 2-3 lat gdzie obok sztandarów z Falangami (ONR) powiewają sztandary jawnych neonazistów z Combat18. Ale dowodów na ścisłe kontakty, wspólne działania, wyjazdy i obozy integrujące jest bardzo wiele. Jak choćby te załączone w tym tekście ukazujące członków B&H i ONR na wspólnych „zdjęciach rodzinnych”. Członkowie i sympatycy B&H mają na sobie charakterystyczne koszulki z czarno-białym logiem „Blood & Honour” na czerwonym pasku, zaś narodowi radykałowie z ONR mają na sobie tradycyjne koszulki z Falangami. Na zdjęciach, wiele znanych postaci sceny skrajnie prawicowej.
ONR i Blood and Honour to jedna rodzina

Jak widać, mniej istotne jest czy idolem jest Hitler czy Dmowski, ważna jest mentalna jedność jako spadkobierców neofaszystowskich, idei. Grunt to skrajnie prawicowa rodzinka. Podczas gdy jedni maszerują, inni już atakują, kolejni zaś mordują. A wszystko w zgiełku tych samych narodowo-radykalnych haseł „Bóg, honor i ojczyzna” i pod sztandarami z falangami i krzyżami celtyckimi.

Jak się dobrze przyjżycie to z pewnością dostrzeżecie w najbliższą sobotę na ulicach Katowic niektórych z tych miłych panów.

Po kolejnych wydarzeniach w Białymstoku nikt już nie może zaprzeczyć

11 Kwi

antifa Białystok
Cóż ja mogę napisać po ostatnich doniesieniach z Białegostoku o kolejnych ofiarach terroru polskich neofaszystów. Na pewno nie będę pisała felietonu, gdyż takie momenty wzywają do działania, a nie komentowania czy analizowania. Na komentowanie był i na analizę zapewne będzie jeszcze czas. W tej chwili ograniczę się jedynie do kilku precyzyjnych stwierdzeń:

Nikt w tym kraju nie ma prawa już głosić, że nie mamy problemu ze skrajną faszyzującą prawicą! Każda osoba, która to od teraz uczyni weźmie na siebie odpowiedzialność za dalsze akty terroru!

Atakują, sieją terror i mordują ci sami ludzie, których widzieliśmy demonstrujących 11 listopada w Warszawie na marszu („niepodległości”) organizowanym przez ONR i Młodzież Wszechpolską. Nie ważne czy organizują się w tych organizacjach czy dla odmiany w Blood & Honour, albo nawet nie przynależą do żadnych struktur – istotne jest, że podążają tą samą drogą, uważają się za NARODOWYCH RADYKAŁÓW, działają w tym samym interesie, stanowią część tego samego frontu: skrajnej faszyzującej prawicy!

Znam tylko jeden skuteczny sposób na uporanie się z polskim wcieleniem faszyzmu – utworzenie silnego ruchu społecznego o klarownym antyfaszystowskim zabarwieniu, odbudowanie antyfaszystowskiej postawy społecznej.

Zachęcam wszystkie czujące i myślące osoby w tym kraju do działania!

Każdy/a z nas ma swój własny sposób na antyfaszystowską działalność, a każdy sposób jest tak samo dobry.
Ważne aby nie stać biernie, aby nie być jedynie obserwatorem/ką, gdyż na tym właśnie żerują faszyści.

Za każdym razem, gdy się pojawią odbierać komuś wolność, pokażmy im gdzie jest ich miejsce!

antifa Białystok

Marsz Niepodległości: anarchia i chaos?

20 Paźdź

No prosze. Tegoroczny najazd skrajnie prawicowego mobu na stolicę zaczyna nabierać powoli kształtu. Jest to forma tradycyjnie bardzo toporna i kanciasta, nie mająca w sobie za nic uroku czy subtelności, ale tego też chyba nikt się nie spodziewał. Wiadomo już, że mimo całego makijażu z nazwą „Marsz Niepodległości” i powołaniem sztucznego tworu o nazwie „Stowarzyszenie Marszu Niepodległości”, organizatorami, strategami i przywódcami całego przedsięwzięcia są nasi „rzymscy salutownicy” z ONR i Młodzieży Wszechpolskiej.

Gdzieś w przerwie pomiędzy szlifowaniem marszowego szyku, a głowieniem się nad tym jak dogadać się z policją, aby nie odstraszyć tym kibiców, którzy powinni robić ONR-owi i MW za tłum, raczyli wreszcie powiadomić o miejscu i porze swojej zbiórki. I tak, w tym roku padło na Plac Konstytucji. Godzina 15.

Oczywiście każdy kto śledził specyfikę tych przemarszy w ostatnich latach, wie doskonale, że chłopcy z ONR/MW będą jeszcze długo debatowali z komendą stołecznej policji nad tym czy ewentualnie tego miejsca nie zmienić. Ale póki co, padło na plac Konstytucji.

Przy okazji opublicznienia tej informacji miało miejsce coś bardzo ciekawego. Wielu osobom mogło umknąć uwadze, ale nie takiej nałogowej internautce jak ja. Otóż informacja o miejscu zbiórki naszych (krypto)faszystów ukazała się jakieś 5 dni wcześniej na stronie antyfaszystowskiego Porozumienia 11.11. Tak, tak! Mało tego, w warszawskich klubach, barach i kawiarniach, w których od dobrych kilku tygodni aż tętni od rozmów o nadchodzącym najeździe skrajnie prawicowego ciemnogrodu na stolicę, hasło „Plac Konstytucji” chodziło od stolika do stolika i zrobiło naprawdę sporą karierę. Dopiero po kilku dniach ogłosili ją sami chłopcy z ONR.

Oczywiście całe miasto zastanawiało się nad tym, o co chodzi: środowiska antyfaszystowskie ogłaszają miejsce zbiórki nacjonalistów i faszystów?! W między czasie wygląda na to, że utarła się już następująca interpretacja: sztab generalny MN, czyli fuhrerzy ONR i Młodzieży Wszechpolskiej, tak długo kisili w tajemnicy przed swoimi brygadami to, na którym z warszawskich placów zamierzają się objawić, że któryś z naczelnych pękł i fama poszła w miasto. Wyszła z tego całkiem niezła szopka: najpierw przywódcy MW/ONR powiadomili policję, potem dowiedziała się o tym cała antyfaszystowska Warszawa, następnie całe miasto rozmawiało o „placu Konstytucji” i dopiero na samym końcu informację tę otrzymały krótko-włosiste szwadrony och!-ach!-bohaterów-i-patriotów…

Teraz już nikt nie może powiedzieć, że nie wiedział! ;))))

Ktoś ostatnio zastanawiał się nad tym jak poczuli się zapraszani przez ONR kibole, dowiadując się, że faszyści którzy nakręcają całe przedsięwzięcie pertraktują za ich plecami z policją i w ogóle nie mają do nich zaufania trzymając przed nimi w tajemnicy informacje. Tyle, że to już nie mój problem, ile koalicji MW/ONR/komenda-stołeczna-policji i zaproszonych na marsz kibiców.

Co mnie osobiście intryguje, to fakt, co tam się do cholery dzieje w strukturach tych zdyscyplinowanych, umundurowanych, zwartych i gotowych do oczyszczania kraju z „niepolskiego elementu” organizacji? Anarchia i chaos?!

Lukrecja Sugar

Marsz bohaterów?

13 Paźdź

Rety, rety, ale się w tych dniach dzieje. Przed wyjściem do pracy wrzuciłam na bloga swój ostatni felieton, wracam 10 godzin później, zaglądam w internet, a tu już organizatorzy Marszu „Doległości” zdążyli ruszyć ze swoją ognistą propagandą. Pierwszy plakat nie jest wprawdzie jeszcze tak dobry jak mógłby być, nie ma na nim ani Korwina Mikke ani Romana Dmowskiego, ani Andersa Breivika czy Rudolfa Hessa, postaci do których wzdychają różne frakcje obecne na 11-listopadowych przemarszach, ba, nie ma nawet kogoś z nabojki Jezioraka Iława, która organizuje w tym roku autokar pełen „niepodległościowych patriotów”… ale najważniejsze, że wreszcie jest! Wierzcie mi albo i nie, ale już się niepokoiłam, że chłopcy sobie graficznie nie poradzą. A jednak dali radę. Zuchy!

Lukrecja Sugar